7 razy dziś” to debiut literacki Lauren Oliver. Autorka wykazała się ogromną pomysłowością, co zaowocowało oryginalną książką młodzieżową z pogranicza fantasy.


Sam Kingston to popularna nastolatka. Najważniejsza w jej życiu jest dobra zabawa. Żyje chwilą, zupełnie nie martwi się swoją przyszłością. Chodzi na imprezy, ma chłopaka i wierne grono przyjaciółek. Z najbliższą rodziną nie ma najlepszych kontaktów – bo i po co? Najbliższy Dzień Kupidyna, czyli 12 lutego jest dla Sam bardzo istotny. Dziewczyna, która dostanie tego dnia najwięcej róż, jest tą naj. A któż to może być, jeśli nie właśnie Sam? Dziewczyna wybiera się tego dnia na imprezę ze swoim chłopakiem. To wtedy ma być ich pierwszy raz. Wieczór kończy się jednak w sposób zupełnie nieoczekiwany.
Ostatnie, co pamięta Sam to ból i światła samochodu. Tak, miała wypadek i zapadła w śpiączkę. Tylko tego jeszcze nie wie.


Dzień po imprezie Sam budzi się w swoim łóżku. Kiedy patrzy na telefon, widzi, że znów jest 12 lutego. Okazuje się, że ten sam dzień przyjdzie jej przeżywać ponownie aż 7 razy! Czy wpłynie to w jakiś sposób na jej zachowanie? Sam zaczyna dostrzegać, jak puste wiodła życie, jaki był tak naprawdę jej chłopak i przyjaciółki. Ze wszystkich sił stara się wpłynąć na samą siebie w ciągu przeżywanego kilkakrotnie tego jednego dnia.


Pomysł z powtarzaniem dnia jest bardzo ciekawy. Kto choć raz nie pomyślał, że chciałby cofnąć czas o dzień, dwa, miesiąc, rok, a może nawet wiele lat? Dzięki tej książce możemy się zastanowić, co byśmy zrobili inaczej, co byśmy zmienili. A może nie ingerowalibyśmy w ogóle? Jesteśmy świadkami wewnętrznej przemiany Sam, która koniec końców wychodzi jej na dobre.


„7 razy dziś” to lekka, ale także pouczająca książka. Czyta się ją bardzo przyjemnie. Autorka ma swobodny styl pisania, dzięki któremu lektura bardzo wciąga.