„Zaklinacz czasu” to książka, która dla wielu osób stała się inspiracją i impulsem do działania i wprowadzania zmian w życiu. Czytając ten książkę, można spróbować wyobrazić sobie życie bez czasu. Czy to w ogóle możliwe? Wielu osobom wydaje się to po prostu nierealne. Zawsze każdy z nas wie, jaki jest miesiąc, rok, dzień tygodnia. Jak to jednak jest, że pies jest w stanie żyć bez zegarka, ptaki zawsze przylatują na czas, gdy zbliża się lato. Tylko człowiek uwikłany jest w czas. Tylko my odliczamy godziny i ten czas w pewien sposób zaczyna nas paraliżować. Jesteśmy w ciągłej pogodni. Gonimy czas. Boimy się, ze może nam go zabraknąć. Organizacja czasu jest tematem na czasie. W końcu czas to pieniądz. Z czasem jednak, kurczowe trzymanie się myśli o przemijaniu robi człowiekowi krzywdę.

 

W „Zaklinaczu czasu” przedstawione zostały trzy historie. Jedna z czasów wieży Babel i dwie współczesne. Możemy przeczytać o sercowych rozterkach nastolatki i rozpaczliwej walce bogacza ze śmiertelną chorobą. Choć każda z postaci ma inną historię, ich losy w pewnym momencie łączą się. Tworzy się w ten sposób nowy, niezwykły wątek. Autor nie boi się mieszania fantazji z rzeczywistością, odrobiny sacrum z profanum.

 

Czytając książkę, można mieć wrażenie, że autor posłuje się bardzo prostym, często przypowieściowym językiem. Można dzięki temu odczytać historie przedstawione w książce na dwa sposoby: jak zwykłe opowiastki przedstawione w trywialny sposób lub, jako opowieści pełne sensu i z pewnym przekazem.