Aleja Samobójców” to kryminał autorstwa dwóch pisarzy. Obaj znani są ze swojej charakterystycznej literatury, dlatego połączenie stylu i pomysłów obu może być bardzo ciekawe.

Mamy czerwiec 2016 roku. Akcja dzieje się w Gdańsku w czasie rozgrywek mundialowych, strajku śmieciarzy, w rzeczywistości dość przykrej i nienapawającej entuzjazmem. Jakąś odmianą dla zaśmieconych, cuchnących ulic i ciasnych bloków może się wydawać zatem luksusowy Dom Seniora „Eden”. Niestety i to miejsce okazuje się mało szczęśliwe. Dochodzi w nim bowiem do dziwnej zbrodni. Zamordowany zostaje jeden z pensjonariuszy. Inwalidę znaleziono oskalpowanego, co nie jest przecież niczym normalnym. Jednocześnie bez śladu znika inny z pacjentów, znawca chirurgii rytualnej i sekt. Wydaje się oczywiste, że to on stoi za morderstwem. W końcu skalp to nic innego jak element dawnych rytuałów.

To właśnie wtedy do akcji wkracza nadkomisarz Jarosław Pater. Jako główny bohater powinien wziąć całą fabułę w swoje ręce i wodzić czytelnika przez wszystkie strony książki. Czytelnik powinien czekać na każdy kolejny jego ruch. Tymczasem Pater to osobowość wyjątkowo mało charyzmatyczna, antypatyczna nawet, za którą się iść nie chce. To pozbawiony poczucia humoru gbur, który otoczył się grubym murem i nie chce, a może się boi kontaktować z resztą świata. Trzeba się do pana nadkomisarza przyzwyczaić.

Wydawałoby się, że akcja dalej potoczy się prosto. Pater przejmie śledztwo, zacznie rozwiązywać zagadki. Autorzy jednak przygotowali dla czytelnika niespodziankę. Oto na scenę wkracza ABW, przejmuje śledztwo i odsuwa na bok Patera. Ten nie poddaje się i postanawia działać na własną rękę.

Aleja Samobójców” to kryminał wciągający, ciekawy, poruszający interesującą tematykę. Czyta się go bardzo lekko, szybko. To książka w sam raz na jeden wieczór. Na plus na pewno należy zaliczyć to, że rozwiązanie zagadki zostało wyjaśnione bardzo rzetelnie i wiarygodnie.