Molly bardzo chętnie dzieliła się sobą. Dla niektórych mogło być to nawet zbyt ostentacyjne. Na jej pogrzebie zgromadził się spory tłum. Wśród żałobników kroczyli dostojnie Clive Liney, znany kompozytor i Vernon Halliday, redaktor naczelny poważnego dziennika, niegdysiejsi kochankowie drogiej zmarłej.

Oczywiście to nie jedyni „byli”, którzy zjawili się na tej uroczystości. Tuż po ceremonii Clive i Liney zawierają pakt – jeżeli któreś z nich umrze, drugie podąży do krainy wiecznej szczęśliwości. Żaden z nich nie przewidział katastrofalnych konsekwencji przyjętego paktu oraz ciężkich wyborów moralnych, jakie przed nimi czekają.

Od pierwszych stron książki czuć, że coś złego się wydarzy. I że na pewno nie będzie to spokojna książka o pogrzebie. Z każdą kolejną stroną napięcie narasta, aby wreszcie dotrzeć do wielkiego finału, którym miał miejsce w tytułowym Amsterdamie. Oprócz głównego wątku, poruszane są również wątki poboczne, czyli wolność prasy, prawo do ingerencji w życie publiczne prasy, eutanazja oraz rola świadka zdarzeń. Wszystkie te tematy są bardzo ważne i często mocno kontrowersyjne. Bardzo dobrze, że są również poruszane w prozie. Dzięki temu, można zobaczyć zupełnie inny punkt widzenia, który jest nieco bardziej poetycki, ale nie oderwany od rzeczywistości.

Książkę zdecydowanie można polecić. Trzyma w napięciu. Stworzona została bardzo interesująca historia, którą zdecydowanie warto przeczytać. Można będzie poczuć o sprawach ważnych, z którymi być może trzeba będzie się kiedyś zmierzyć.