Książka spodoba się przede wszystkim osobom, które jeszcze w wieku szkolnym fascynowały się Indianami. Opowiada o kowbojach, którzy przede wszystkim uwielbiają wielkie konie, na których mogą galopować przez bezkresne tereny. Ich styl życia nie zmienił się od wielu lat, nawet w związku z postępem technologicznym.

Żadna zagroda do zaganiania bydła czy inne zmiany nie skłoniły ich do zmiany stylu życia. Prawdziwy kowboj, takich jak Edith to romantyk, który nie boi się jednak ciężkiej pracy i wyzwań w życiu.

Oglądanie, a w tym przypadku czytanie świata oczami Martyny Wojciechowskiej zawsze jest niezwykle fascynujące i ciekawe. W książce tej dzięki podróżniczce poznajemy bardzo ciekawe miejsca w Argentynie, która jest dla nas tak bardzo odległym krajem. Poznajemy między innymi wodospad Iguazu, San Antonio de Areco, naturalny park regionalny Ischigualasto, miasteczko Gaiman. A wreszcie poznajemy historię pięknej kowbojki Edith. Dziewczyna zrezygnowała z życia w mieście i życie na farmie, gdzie bardzo ciężko pracuje. Zarabia mało, ale jest szczęśliwa. Jej głównym zadaniem jest ujeżdżanie koni, zapędzanie bydła do zagrody i jego kastrowanie. Nazywają ją gauchos. Wcześniej praca ta była podejmowana przede wszystkim przez mężczyzn. Teraz to ona się tym zajmuje. Dlatego jej przyjaciele często nie są zadowoleni, że kobieta chce wykonywać typowo męskie prace.

W książce nie ma głównego wątku. Są to po prostu opowieści o tym, jak żyje się w Argentynie i jaką rolę odgrywają tam kowboje. A przede wszystkim kowboj-kobieta.