Harlan Coben często nazywany jest mistrzem thrillerów. Powieści jego autorstwa zwykle wciągają już od pierwszych stron, nie dają chwili wytchnienia. Nie inaczej jest z kolejnym thrillerem „Bez pożegnania”.


Ken Klein zostaje uznany za winnego zgwałcenia i zamordowania dziewczyny swojego brata, Willa. Ścigany przez FBI, znika bez śladu. Po pewnym czasie zostaje uznany za zaginionego, następnie zmarłego. Ta sprawa wydaje się zamknięta. Jedenaście lat później powolną śmiercią umiera matka Kena. Jeszcze na łożu śmierci wyznaje ona swojemu drugiemu synowi, Willowi, że Ken żyje. Początkowo mężczyzna nie wierzy w słowa matki, biorąc je za omamy chorej kobiety i jedynie pobożne życzenie stęsknionej matki. Kiedy jednak widzi zrobione przed dwu laty zdjęcie swojego brata, zmienia zdanie. Postanawia odnaleźć Kena, choć zupełnie nie ma pojęcia, w jaki sposób mógłby swoje poszukiwania rozpocząć. Sprawa staje się jednak o wiele bardziej pilna, kiedy bez śladu ginie jego ukochana, Sheilla. Zrozpaczony Will zastanawia się, czy jej zaginięcie ma jakikolwiek związek z jego bratem.


„Bez pożegnania” nie zawodzi. Widać tu jak na dłoni cały kunszt pisarski Harlana Cobena. Książka jest totalnie nieprzewidywalna. Zupełnie nie da się odgadnąć, co się wydarzy na koniec książki. Ba! Nawet tego, co ma się wydarzyć na kolejnej stronie. To sprawia, że od powieści naprawdę trudno się oderwać, wciąga od samego początku.


Harlan Coben bardzo umiejętnie buduje napięcie. Zmyślnie bawi się emocjami czytelnikami, dzięki czemu jego powieści tak dobrze się czyta. Na pewno żaden czytelnik, miłośnik mocnych thrillerów nie będzie czuł się zawiedziony.