„Bezpowrotnie utracona leworęczność” to zbiór błyskotliwych felietonów. Część z nich ma nawet ćwierć wieku, a nadal poruszają tematy aktualne. Większość z nich daje sporo do myślenia. Większość tekstów zawartych w tym zbiorze dotyczy peerelowskiej rzeczywistości. Autor wcale za tymi czasami nie tęskni.

Wypowiada się na ich temat ironicznie. Postrzega komunę, jako epokę zniewolenia. Oczywiście zauważa, że są i tacy, którzy tęsknią za tymi czasami. Pilch nie szydzi tylko z PRL-u. Dywagacje na ten temat stają się pretekstem do pisania o sztuce, zwłaszcza literaturze i filmie. Autor dzieli się wrażeniami z przeczytanych książek, nawiązuje do mniej i bardziej udanych produkcji filmowych. Oczywiście pojawia się tu wiele odniesień autobiograficznych, a także do piłki nożnej i alkoholu.

Narrator felietonów to erudyta, inteligent pełną gębą, a jednocześnie moczymorda, który też pełną gębą zwykł popijać i nieuleczalny kobieciarz. Te dwie ostanie rzeczy napawają go na przemian poczuciem dumy i wstydu. Taki poniekąd był też Pilch. Niczego nie ukrywa w swoich felietonach. Mówi szczerze to co myśli. Nie próbuje się pod żadnym względem usprawiedliwiać czy wybielać. Jest wobec siebie bardzo krytyczny.

Wszystkie felietony zostały napisane z dużym polotem. Niektóre z nich wydają się nieco mentorskie, ale można to wybaczyć Pilchowi, który przecież ma duże doświadczenie i niejedno w życiu przeżył. Królują tu: prześmiewczość, satyra, ironia, sarkazm, ale jest też miejsce na poważną, głęboką refleksję, która często kryje się pod maską szyderstwa.