„Boliwia” to książka w formie dziennika z podróży. Jest pełna wskazówek, co należy zobaczyć w tym odległym miejscu na ziemi. Poznajemy również ciekawostki na temat tamtejszej kultury.

Znajdziemy tu informacje o konsulatach, wizie, przelotach, walucie, hotelach. W książce znajdują się również cudowne zdjęcia przedstawiające najpiękniejsze miejsca w Boliwii. Jest tu m.in. jezioro Titicaca z pływającymi wyspami i tropikalna puszcza pełna nieznanych gatunków roślin i zwierząt.

W książce nie mogło zabraknąć oczywiście opowieści o kobiecie. Carmen miała wieść spokojne i proste życie. Miała zakochać się, wyjść za mąż, rodzić dzieci. Jak każda boliwijska kobieta. Prawie jej się to udało. Jednak coś poszło nie tak. Książe z bajki okazał się być potworem. Carmen z uległej pani domu musiała stać się wojowniczką. Miała codziennie wychodzić na ring i własnymi pięściami walczyć z innymi mężczyznami. Tylko, że pomimo tego, że to ona walczy, w świecie w którym żyje i tak decydują mężczyźni. I to oni w kuluarach ustawiają wynik danego spotkania.

Książka jest także formą reportażu, w której zostało przedstawione kilka dni z życia Carmen. Poznajemy zarówno jej przeszłość, jak i teraźniejszość. Przy okazji poznajemy świat, w którym nawet ciepła woda jest luksusem, gdzie ludzie muszą pracować po kilkanaście godzin dziennie. Ich życie jest prawdziwym koszmarem. Żaden Europejczyk nie byłby w stanie tego wytrzymać, a ludzie w Boliwii muszą, aby przetrwać. Niewielka książka Martyny Wojciechowskiej na pewno na długo pozostanie w pamięci każdego czytelnika.