Relu jest warszawskim adwokatem, który mieszka w Lemingradzie, czyli w dzielnicy Wilanów. Jego najważniejszym klientem jest Janusz. Jest to zdemoralizowany multimilioner, a jego najwierniejszym przyjacielem jest pies Józek. Relu nie lubi ludzi, ale ludzie lubią jego. Przychodzą, aby mu się zwierzać, bo wiedzą, że będzie w stanie ich wysłuchać, a także udzieli im jakiejś rady. Pije więc i słucha ludzkich tajemnic w świecie, gdzie kobiety są łatwe, a mężczyźni bezduszni. Prowadzone rozmowy w brutalny sposób obnażają najgorsze cechy wymuskanego i z pozoru idealnego świata mężczyzn w drogich garniturach i kobiet w jeszcze droższych garsonkach.

 

Relu jest wspaniałym ojcem oraz adwokatem posiadającym własną kancelarię. Piękna żona i czarujący syn dopełniają tego idealnego obrazka. Do momentu, aż nie spojrzy się na to z nieco bliższej perspektywy. Każdy w końcu kryje jakiś brud.

 

Zdecydowanie „Brud” to nie książka, która opowiada o tym, że wszystko jest cudowne i wspaniałe. Pokazuje prawdę o tym, jak wygląda życie zamożnych i jedynie pozornie szczęśliwych osób. Pierwszoosobowa narracja pozwala czytelnikowi spojrzeć na świat oczami, które niejedno już widziały. Całość ma charakter pamiętnika, w którym dni określają kolejne rozdziały.

 

Książkę czyta się bardzo ciekawie. Osobom, które czytały wcześniejsze publikacje autora z cyklu Pokolenie Ikea, może wydawać się, że niektóre fragmenty powielają się. Być może tak jest. Jednak, tym razem jest to opowieść fabularna, która została stworzona po to, aby pokazać adwokacki świat, który nie jest tak cukierkowy, jak mogłoby się wydawać. W końcu pieniądze nie zawsze dają szczęście.