Bohaterem książki jest 16-letni uczeń, Holden Coulfield, który postanawia uciec z collage’u. Ucieka przed otaczającą go głupotą, podłością i zawiścią. Przez kilka dni „buszuje” po Nowym Jorku. Po tej podróży postanawia powrócić do rodzinnego domu. Historia, którą opowiada bardzo barwnym językiem jest na pierwszy rzut oka bardzo zabawna. Jednak, można zauważyć, że pod pozorami komizmu kryje się bardzo ważna historia, która już nie jest tak wesoła i błaha.

 

Książka stanowi formę pamiętnika młodego chłopaka, który postanawia uciec od otaczającej go rzeczywistości. Chce przeżyć przygodę swojego życia, być może coś zmienić. Niestety, ale u wielu czytelników Holden nie wzbudza sympatii. Wręcz przeciwnie. Wzbudza irytację przede wszystkim swoim lekkomyślnym postępowaniem. Drażni przede wszystkim ciągłe narzekanie na los. Zamiast coś zmienić w życiu, ciągle tylko widzi ciemną stronę lustra. Woli skupiać się na tym, co jest negatywne, zamiast na blaskach życia. Fabuła jest dość monotonna, co powoduje, że przygody w Nowym Jorku nie są tak barwne, jak mogłoby się wydawać. W zasadzie opowiadana historia do niczego nie prowadzi. Książka na pewno mogłaby być kilka rozdziałów krótsza. Wtedy na pewno fabuła nie byłaby aż tak bardzo rozciągnięta.

 

Na pewno jednak książka ta może spodobać się osobom, które mają w sobie pokłady buntu, których nie chcą lub nie mogą uwydatnić. Bo o tym właśnie ta książka jest. O buncie i chęci ucieknięcia od życia, które nie jest do końca takie, jakie sobie wyobrażaliśmy. Czy jednak ta ucieczka ma w ogóle sens?