Wielko Oats przybywa do Lancre na ceremonię nadania imienia. Sprawa wydawała się prosta i przyjemna. Biedny nie wie jeszcze, że trafi w sam środek walki pomiędzy wampirami a czarownicami.

Wiedźmy Pratchetta potrafią by groźne i…. nieprzewidywalne. Margret próbuje połączyć czarownictwo z pieluchami, a na dokładkę z byciem królową. Młodej Agnes czasem zdarza się być Perditą. Niania Ogg to postać jedyna w swoim rodzaju, którą opisać w jednym zdaniu jest bardzo trudno. No i babcia Weatherwax….

Niemniej groźne potrafią być tym razem wampiry. Te pradawne, zakurzone istoty nocy postanowiły być nowoczesne. Czosnek, święcona woda – to już przeżytki zamierzchłych czasów. Teraz wampiry nie śpią w trumnach. Wyszły ze swoich ciemnych, mrocznych zamków. Stały się piekielnie inteligentne. Mają ogromną moc, a przez to są bardzo niebezpieczne. Rewolucje w wampirzej rodzinie z trudem przyjmuje biedny Igor, któremu trudno się rozstać z dawnymi tradycjami starego pana.

Carpe Jugulum” to ta część Świata Dysku, w której mamy okazję do bliższego zapoznania się z wampirami i czarownicami. To oni odgrywają tu główne role.

Wampiry są przedstawione bardzo ekstrawagancko, oryginalnie. Jeśli jesteś znudzony szlachetnie pięknymi wampirami rozkochującymi w sobie młode panny, to zajrzyj do Pratchetta. Tu wampiry nie wywołują mdłości, o nie… Oczywiście mamy pewien wątek miłosny, ale czy Agnes/Perditę można potraktować jak jakąś Bellę/Ellę?

Jak zwykle u Pratchetta jest mnóstwo humoru, inteligentnych żartów. Na czoło wysuwa się babcia Weatherwax – jedna z najciekawszych i najbardziej wyrazistych postaci całego cyklu Świata Dysku. Znana jest ona u wielu ras. Trole mówią o niej Aaoograha hoa (Ta, której Trzeba Unikać), krasnoludy równie znacząco – K’ez’rek d’b’duz (Obejdź Górę z Drugiej Strony).