Cień wiatru” C.R. Zafona to arcydzieło przetłumaczone na 40 języków, wydane w 50 krajach i sprzedane w ponad 14 milionach egzemplarzy na całym świecie.

Przenosimy się do Barcelony w 1945 roku. Dziesięcioletni Daniel Sempere podąża za swoim ojcem ku tajemnicy. Tego właśnie poranka ojciec ten, księgarz i antykwariusz, pokaże mu miejsce, które jemu pokazała jego zmarła żona, Isabella. Miejscem tym jest Cmentarz Zapomnianych Książek. Tam chłopiec wybierze jedną książkę. Będzie to powieść zupełnie nieznanego autora–Juliana Caraxa pt. „Cień wiatru”. Młody i niewinny Daniel nie wie jeszcze, że książka ta zaprowadzi go do świata przygód, mrocznych tajemnic, ogromnych, przerażających tragedii i olbrzymiego cierpienia.

Carlos Ruiz Zafon przenosi czytelnika do mrocznej Barcelony. Szczegółowo, ale w sposób bardzo poetycki opisuje poszczególne miejsca, nadając im gotycki klimat. Powieść ta stanowi pomieszanie wielu gatunków. Jest i sensacja, i romans, i kryminał i odrobina grozy. Wszystko to łączy się w absolutnie niepowtarzalną całość.

W powieści tej autor stosuje zabieg, który znajduje się także w kolejnych tomach cyklu. Mamy tutaj jedną historię w drugiej. „Cień wiatru” jest o rodzinie Sempere. Ich księgarnia jest jakby sercem tej historii. W trakcie lektury całego cyklu mamy okazję poznać dwa pokolenia. Kiedy jednak Daniel znajduje książkę i zafascynowany jej treścią zaczyna poszukiwanie innych dzieł Juliana Caraxa, poznajemy historię kolejną, która również stanowi ważną część powieści. Niewiele jest w literaturze tak tragicznych miłości, jak ta łącząca Juliana i jego ukochaną Penelope.

Wszystko to razem: wymieszanie gatunków, historia w historii, poetycki język, długie zdania, w których żadne słowo nie jest zbędne, ogromna obrazowość tego języka, przez którą czytelnik ma wrażenie, jakby był częścią wydarzeń, składa się na niepowtarzalny styl Carlosa Ruiza Zafona. To pisarz współczesny, który jednak wyraźnie odstaje od innych autorów. Zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. To artysta, przy którym większość współcześnie piszących autorów to jedynie drobni rzemieślnicy.

Wśród bohaterów wyraźnie wyróżnia się zyskujący bardzo szybko sympatię czytelników Fermin. Postać to niezwykle barwna, której każde praktycznie zdanie jest wartościowym cytatem. Spośród nich warto wspomnieć szczególnie o jednym, który bardzo mocno odnosi się niestety do nowoczesnych zwyczajów:

Telewizja, mój kolego, to antychryst i ośmielam się twierdzić, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedzieć, jak się samemu bąka puszcza, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia, z którego pierwotniak pantofelek wyrósł już w okresie plejstocenu. Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prorokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w kiepski żart. „

Cień wiatru” to jednak nade wszystko książka o książce. Tak w tym tomie, jak i w „Grze Anioła” autor otacza książki czcią i miłością. To one są najważniejszym bohaterem tego mistrzowskiego cyklu.

Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie. „