Co nas nie zabije” to kontynuacja bestsellerowej trylogii „Millennium” autorstwa Stiega Larssona. Po jego śmierci David Lagercrantz, dziennikarz śledczy postanowił stworzyć na podstawie notatek zmarłego pisarza dalszą historię głównych bohaterów.

Mikael Blomkvist przechodzi kryzys. Inni, bardziej nowocześni, bardziej modni dziennikarze uważają, że jego czas minął; że jest przeżytkiem; że jego zacofanie i brak wiedzy o nowoczesnych technologiach zostawia go daleko w tyle. Mikael zastanawia się nawet nad odejściem z redakcji, która wszak do tej pory była całym jego życiem.

Niespodziewanie, acz bardzo dla niego szczęśliwie, trafia na trop afery na globalną skalę.

Lisbeth Salander to genialna hakerka, która rozkłada na łopatki najlepszych amerykańskich speców z NSA. Łamie wszystkie zabezpieczenia, nie ma właściwie dla niej rzeczy niemożliwych. Decyduje się szczególnie z własnych, osobistych pobudek na zorganizowany atak hakerski na amerykańską instytucję federalną, czym wywołuje niemały zamęt na wysokich szczeblach władzy.

Co tym razem połączy obie te postaci? Gigantyczna afera, w której udział biorą amerykańskie służby specjalne, rosyjska mafia i ogromne koncerny informatyczne. Wszystkie te organizacje łączą przede wszystkim niewyobrażalnie duże wpływy i podobnej wielkości pieniądze. Afera ta będzie szansą dla Mikaela na wyjście z kryzysu, a dla Lisbeth na rozliczenie się z demonami przeszłości.

Co nas nie zabije” to powieść bardzo nowoczesna, w której walki pomiędzy stronami odbywają się w wirtualnej rzeczywistości przy użyciu o wiele bardziej wyrafinowanej broni niż tradycyjny karabin. Choć jest to historia dość skomplikowana, bo zawiera wiele ważnych wątków, mówi o technicznej, raczej ścisłej dziedzinie nauki, to przedstawiona jest jasno i czytelnie, za co może w dużej mierze odpowiadać doświadczenie autora w dziennikarstwie śledczym. Widać, że zebrał on ogrom dość trudnej wiedzy. Przekazuje ją jednak w bardzo przystępny sposób, co jest ogromnym atutem powieści.

Co nas nie zabije” nie jest jednak pozbawiona wad. Co poniektórym, a zwłaszcza tym, którzy czytali poprzednie części „Millennium”, może przeszkadzać sposób przedstawienia postaci. Mikael faktycznie jest tutaj dość płaski i pełni raczej rolę spoiwa łączącego wiele elementów trudnej układanki. Nie ma on ani charyzmy, ani ważniejszej roli do odegrania w kontekście globalnej afery. Więcej uwagi autor poświęca natomiast Lisbeth. Przedstawia ją jako kobietę bardzo silną, bardzo odważną, a ponadto wyjawia wiele na temat jej trudnego dzieciństwa. To wszystko jednak przedstawione jest bardzo łopatologicznie, a przecież czytelnicy nie zawsze chcą mieć wszystko podane na tacy. Czasem lepiej zostawić pewne szczegóły w sferze domysłu.

Niemniej David Lagercrantz pisząc „Co nas nie zabije” zrobił kawał dobrej roboty. Otrzymujemy 500 stron konkretnej, bardzo wiarygodnej i spójnej historii. Bardzo możliwe, a nawet pewne, że powieść ta zachęci do przeczytania trylogii „Millennium” tych, którzy jeszcze tego nie zrobili.