Córka wiedźmy” to powieść łącząca dwa gatunki: fantasy i romans historyczny. Temat czarownic, polowania na nie i palenia ich na stosie w dawnych wiekach raz na jakiś czas pojawia się w literaturze.

Bohaterką powieści jest 384-letnia Bess, czy współcześnie Elizabeth. W XXI wieku jako pozornie 50-letnia kobieta przybywa do Wierzbowej Zagrody. Zajmuje się samotnym życiem, wyrobem naturalnych kosmetyków oraz pielęgnowaniem ogrodu. Bess zależy na zachowaniu anonimowości, na braku znajomości i uniknięciu zażyłości z kimkolwiek. Pewnego dnia do bohaterki przybywa jednak mało rozgarnięta nastoletnia Tegan, którą Bess zaczyna uczyć swojego fachu. W ten sposób mamy okazję poznać historię długiego życia czarownicy.

Bess jako zwyczajna kobieta pochodzi z XVII wieku. Prawie cała jej rodzina zmarła w czasie epidemii dżumy. W wyniku różnych okoliczności ona musiała uczyć się czarnej magii u tajemniczego Gideona. Kiedy odkrywa mroczną naturę mężczyzny, ucieka przed nim i ukrywa się przez setki lat.

W XIX wieku Bess mieszka w Londynie, gdzie pracuje jako asystentka chirurga. W XX wieku z kolei czarownica jest pielęgniarką na froncie. W obu miejscach i obu epokach opiekuje się rannymi, ma kontakt ze złem i nienawiścią. A co robi pomiędzy tymi wydarzeniami? Ukrywa się jak wystraszona nastolatka przed Gideonem.

Główna bohaterka powieści miała na pewno bardzo duży potencjał, ale został on zmarnowany. Od kilkusetletniej, doświadczonej wiedźmy wymaga się bowiem nieco więcej odwagi i ikry. Tu otrzymujemy niepewną swoich możliwości, wciąż żyjącą w strachu dziewczynę, które ciągle odwraca się za siebie.

Bardzo dużym natomiast plusem tej opowieści są wtrącenia historyczne, liczne nawiązania do faktów, np. osoba Kuby Rozpruwacza, I wojna światowa.

Powieść ma być połączeniem fantasy z romansem. Faktycznie wątków fantastycznych jest tu bardzo wiele, tych romantycznych natomiast o wiele mniej.

Książka jest napisana językiem mało wyszukanym, raczej prostym. Czyta się łatwo i szybko.