Powieść niemieckiej pisarki Antonii Michaelis wzbudza bardzo ambiwalentne uczucia. Można ją kochać albo nienawidzić. Nie można jednak przejść obok niej obojętnie. To książka dziwna, nietypowa, a zarazem pełna niesamowitego uroku.

Jari Cizek to spokojny osiemnastolatek. Ma za sobą zdany egzamin czeladniczy na stolarza, a przed sobą karierę zawodową. Zanim jednak zacznie to nad wyraz ustabilizowane życie, chce przeżyć jakąś przygodę. Właśnie po to udaje się w podróż w góry na pograniczu Niemiec, Czech i Polski.

Jari dociera do miejsca, skąd miał rozpocząć wędrówkę. Tam na chwilę zatrzymuje się przy niewielkiej galerii, gdzie dostrzega przepiękny obraz. Krótko po tym poznaje autorkę obrazu – Jaschę. Dziewczyna zaprasza go do jej małego domku w głębi lasu, leżącego w całkowitym odosobnieniu. Jej osoba niesamowicie przyciąga Jariego. Ma w sobie coś, czemu on nie może się oprzeć. Jari spędza z nią noc pełną erotycznych, zmysłowych uniesień, ale nie tylko.

Jascha skrywa w sobie straszne tajemnicy – tak jak i las, którego gęstwiną jest para otoczona. Czas spędzony w domku cudownej dziewczyny całkowicie zmieni całe życie chłopaka.

Antonia Michaelis tworzy literaturę hipnotyzującą. Autorka potrafi grać na emocjach czytelnika. Jej książka jest jednocześnie melancholijna, spokojna i porywająca, pełna niesamowitych uniesień. „Dopóki śpiewa słowik” to książka bardzo piękna, nietypowa i zdecydowanie wyróżniająca się spośród powieści młodzieżowych. Trudno stwierdzić, co jest tu magią, snem, a co jawą. Granice między dwoma światami się zacierają.

Nie można nie zwrócić uwagi także na przepiękną okładkę, dzięki której książka ta będzie prawdziwą ozdobą każdej domowej biblioteczki.