Francuski pisarz stworzył powieść dla ludzi o mocnych nerwach. „Drapieżcy” to makabryczna powieść pełna bardzo wyrazistych opisów, które mrożą krew w żyłach.


Akcja toczy się w nieokreślonym miejscu w trakcie bliżej nieokreślonej wojny. Nie znamy przeciwników, kraju, przyczyny. Wojna to nie jedyne zło. Gdzieś wśród żołnierzy grasuje psychopata. Skutecznie ich dziesiątkuje. Każda ze zbrodni jest równie przerażająca. Morderca okalecza i torturuje swoje ofiary w najstraszniejszy sposób. Do znalezienia psychopaty zostaje wyznaczony porucznik Frewin wraz z ekipą. Dołącza się do nich młoda pielęgniarka Ann. Stworzony przez ekipę profil mordercy budzi panikę wśród żołnierzy. Porucznik szuka sprawcy metodą eliminacyjną. Po pewnym czasie morderstwa się kończą. Wydaje się, że wreszcie żołnierze mogą poczuć się bezpiecznie. Po półrocznej przerwie jednak morderca zaczyna swoją chorą grę na nowo. Tym razem jednak jego ofiarami stają się członkowie ekipy Frewina.


„Drapieżcy” to książka pełna zła. Zbrodnie dokonywane przez tajemniczego psychopatę są po prostu perwersyjne. Autor postarał się opisać te straszne czyny możliwie jak najdokładniej, co dało dość przerażający efekt. Żeby móc spokojnie czytać tę książkę, trzeba mieć naprawdę mocne nerwy. Bujna wyobraźnia i umiejętności literackie autora są godne podziwu. Jednak to, czy tak dokładne opisy tak makabrycznych zbrodni są potrzebne i czy mają jakiś cel, jest kwestią dyskusyjną. To one właśnie wyszły na pierwszy plan zaraz przed fabułę powieści. A przecież to fabuła jest podstawą każdej historii. Nie brakło tu dynamicznych zwrotów akcji, plastycznych opisów. Zawodzi jednak opis osobowości postaci i właśnie wspomniana fabuła.