Halina Kowalczuk uwielbia przenosić swoich czytelników w przeszłość, zwłaszcza do okresu panowania Elżbiety I Tudor, czyli do Anglii XVI wieku.

Bohaterką i tytułową dwórką królowej jest Amelia. Kobieta trafia na dwór, aby dbać o jadłospisy władczyni. Jej ojciec jest wybitnym, cenionym lekarzem. Ona ma ogromną wiedzę na temat medycyny i ziół. Dzięki swoim kompetencjom może rzetelnie dbać o zdrowe odżywianie królowej.


Amelia poznaje życie na dworze i początkowo nie jest to zbyt przyjemne doświadczenie. Dwór jak to dwór. Jest tu mnóstwo ludzi próbujących załatwić swoje własne osobiste interesy, mnóstwo intryg, plotek, także kłamstw i fałszu. Amelii jest trudno, ale powoli się do tej nowej rzeczywistości przyzwyczaja. Jeszcze przyjemniej robi się, gdy poznaje intrygującego księcia Carlosa Abrego. Między tym dwojgiem szybko rodzi się uczucie. Żeby jednak nie było za przyjemnie, to na horyzoncie pojawia się zazdrosna Victora. Kobieta wraz z matką zrobi wszystko, żeby związek Amelii i księcia nie miał w ogóle miejsca.

„Dwórka królowej” to pozornie kolejny romans historyczny. Autorka zaskoczyła jednak czytelnika dodaniem zupełnie nieoczekiwanego wątku fantasy. Efekt jest dość niespodziewany i oryginalny, ale za to bardzo zgrabny. Dzięki temu powieść wyróżnia się spośród innych jej podobnych.

Autorka stylizuje język powieści tak, aby jak najlepiej pasował do czasów XVI wieku. Na początku trudno się do tego przyzwyczaić, ale po jakimś czasie trudno sobie wyobrazić, żeby bohaterowie używali jakiegokolwiek innego słownictwa.

Połączenie ciekawego języka i różnych gatunków wypadło całkiem interesująco. „Dwórka królowej” to powieść lekka, wciągająca, zapadająca w pamięć. Historię Amelii naprawdę przyjemnie się czyta.