W okupowanej Belgii katolicki ksiądz ukrywa żydowskiego chłopca – Josepha.

Chłopcu udaje się przeżyć. Odnajduje swoich rodziców. Po latach opowiada to wszystko, co mu się przydarzyło.

Jest to piękna opowieść i niezwykle niebezpiecznych i trudnych czasach, w jakich niektórym przyszło żyć. Opowiada o ludziach, którzy mieli odwagę stawić czoło złu. Autor ma niezwykły dar do opisywania bardzo trudnych historii. I tym razem nie zawiódł. Oczywiście, nie da się ukryć, że w tej opowieści jest sporo infantylności. Jednak, nie umniejsza to wcale stylowi i klasie Schmitta. Książka wzrusza i zapada w pamięć czytelnika. Jeszcze przez długi czas wspomina się historię Josepha, który jako dziecko musiał przeżyć tak wiele. Schmitt w jakiś sposób pomaga czytelnikowi zmierzyć się z prawdą, jak wielkim okrucieństwem była II wojna światowa. Pokazuje historię nie z perspektywy wojska i czołgów, ale zwykłych ludzi, którzy musieli przeżyć tak wiele, aby zwyciężyć i wygrać walkę ze śmiercią. I tu nie chodzi tylko o dorosłych ludzi, ale przede wszystkim o dzieci.

W końcowej fazie utworu autor zwraca uwagę na istotną ludzką przywarę – nieumiejętność wyciągania nauki ze zdarzeń minionych, brak wniosków i powtarzanie błędów przeszłości. Pokazuje, że bezsensowne działania oraz igranie z niektórymi sytuacjami może znów doprowadzić do sytuacji, która miała miejsce jeszcze tak niedawno.

Książka nie jest zbyt obszerna, ale zawiesza wszystko co najważniejsze. Jej czytanie nie dłuży się, a historia na długo zapada w pamięć, co jest przecież najważniejsze.