Dziewczyna z pociągu” to jeden z najgłośniejszych debiutów ostatniego czasu. Książka została wydana w 44 krajach, reklamowali ją wielcy pisarze, nazywano ją najbardziej wciągającym thrillerem. Czy powieść Pauli Hawkins spełniła wszystkie oczekiwania?

Tytułową dziewczyną z pociągu jest Rachel. To kobieta, którą naprawdę trudno polubić. Jest alkoholiczką, osobą, którą nałóg sprowadził praktycznie na samo dno. Opowiadane przez nią wydarzenia i wszystkie jej wynurzenia ze swojej przeszłości są wręcz przesiąknięte alkoholem. Wielu rzeczy nie pamięta, bo urwał się jej film. Całe jej życie podyktowane zostało właśnie przez nałóg. Teoretycznie Rachel powinna wzbudzać współczucie. Sama jej osobowość jest jednak tak irytująca, że trudno jest znaleźć w sobie choć odrobinę cieplejszych odczuć w stosunku do tej bohaterki.

Rachel podróżuje codziennie tym samym pociągiem. Codzienni ogląda tych samych ludzi. Pociąg zatrzymuje się zawsze przy semaforze, gdzie Rachel przez okna podgląda ludzi tam żyjących. Wydaje jej się, że ich już zna, że wkrada się w ten sposób w ich życie. Pewnego dnia jednak kobieta jest świadkiem zbrodni, dokładnie zabójstwa innej kobiety. Upojona alkoholem nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się stało. Sama ma problemy z poukładaniem w swojej głowie wszystkiego w całość. Mimo to przejmuje się losem obcej kobiety i próbuje rozwiązać tę zagadkę.

Powieść Pauli Hawkins zwraca uwagę ciekawym pomysłem. To thriller opowiedziany z nieco innej strony. Choć sama koncepcja jest naprawdę interesująca, to wykonanie nie zachwyca. Język jest prosty, akcja dynamiczna, książka faktycznie wciąga. Zbyt szybko poznajemy jednak sprawcę, zagadka zostaje zbyt szybko rozwiązana, przez co na zakończenie pozostaje niewiele.