1 sierpnia 1944 roku w Warszawie mieszkało ponad pół miliona kobiet. Większość z nich uczestniczyło w Powstaniu jako sanitariuszki i łączniczki. Część z nich chwyciła jednak za broń. Wszystkie łączyło jedno – walczyły o przetrwanie. Są to historie kobiet z różnych środowisk, które modliły się o to, aby przetrwać. Panienka z dobrego domu, matka, która urodziła tuż przed godziną „W”. Wszystkie tak różne, a jednocześnie połączone w jednej tragedii. Połączyła je wojna, która sprawia, że spokój i szczęście na chwilę odeszły w niepamięć. Przez 63 dni heroicznej bitwy walczyły, bały się, śmiały, kochały, opłakiwały bliskich. Kobiety musiały bronić się same i same podejmować najważniejsze decyzje w życiu.

 

Książka robi niesamowite wrażenie. Głównie dlatego, że każda kobieta, która brała udział w Powstaniu opowiada sama nam swoją historię. Dzięki temu, wszystko jest takie bliskie i pełne emocji. Nie udałoby się tego uzyskać, gdyby Herbich nie oddała głosu swoim bohaterkom. Zrobiła to w bardzo zręczny sposób. Dzięki temu, udało się uzyskać ten niezwykły efekt. Książka wzrusza, ponieważ pokazuje prawdziwe historia. Nie jest to żadne science fiction, a historie, które wydarzyły się naprawdę. I to w Polsce. Dlatego też, jest to książka tak bardzo przejmująca i zapadająca na długo w pamięć. Zdecydowanie warto przeczytać historie tych wyjątkowych kobiet, które przeżyły największe traumy w swoim życiu i wygrały z wojną, która chciała je zniszczyć. Postanowiły się jej postawić i zwyciężyły, za co im chwała.