„Dżuma” to metaforyczny obraz świata, który walczy ze złem. Symbolem zła jest tutaj tytułowa dżuma, która dziesiątkuje ludzi i nie pozwala im prowadzić normalnego życia. Pustoszy Oran. Wybuch epidemii wywołuje różne reakcje u mieszkańców. Stopniowo jednak przyjmują postępowanie, które proponuje doktor Rieux. Od początku aktywnie walczy on z zarazą próbując zminimalizować szkody. Uznaje to za swój obowiązek, jako lekarza i człowieka.

 

Cała powieść rozpoczyna się dość niewinnie. Przedstawiony zostaje doktor Rieux, który potyka się o martwego szczura. Nie zdaje sobie jednak jeszcze wtedy sprawy, że ma do czynienia z szkodnikiem, który roznosi tytułową chorobę. Uznając ten incydent za mało znaczący, pochłaniają go jego obowiązki. To, co w ciągu następnych dni zaczyna dziać się w Oranie przerasta wszelkie wyobrażenia. Na ciałach ludzi zaczynają pojawiać się ropne obrzęki wielkości śliwek. Ludzie zaczynają kaszleć gęstą krwią i powoli umierają odizolowani od reszty społeczeństwa. Liczba zgonów z każdym dniem wzrasta.

 

Na pewno nie jest to łatwa książka, jednak warta przeczytania. Pomimo tego, że sam temat książki nie jest trudny, warto zastanowić się nad samą treścią. Napakowana jest ona symboliką. Zmusza do refleksji i szukania drugiego dna. Jest to w zasadzie powieść nie o dżumie, a o skażonych ludzkich umysłach, niewiedzy i ludzkiej głupocie. Dżuma wydobywa z ludzi te najgorsze cechy na światło dzienne. Widać tutaj również wyraźnie aluzje do II wojny światowej. Powieść ma filozoficzny i dramatyczny charakter, który sprawia, że jest ona tak wyjątkowa.