Florystka” to ostatnia część z Hebertem Meyerem. Znany z dwóch innych powieści profiler śledczy żegna się w ten sposób ze swoimi fanami.

Hubert Meyer popełnił błąd w tworzeniu profilu. Jako perfekcjonista w każdym calu nie może sobie tego wybaczyć. Zaszywa się w mazurskiej chacie i samotnie przeżywa swoją porażkę. Nagle pojawia się szansa na wyjście z tego marazmu, także na poprawienie swojej samooceny, dowartościowanie się, powrót do pracy, a wreszcie pomoc komuś potrzebującemu. Do Huberta przyjeżdża dawny znajomy, policjant zajmujący się sprawą zniknięcia Zosi, córki białostockiej Cyganki. Sprawa jest bardziej skomplikowana niż się początkowo wydaje. Jedną z podejrzanych staje się znana w całym mieście florystka – Ola Jekel. To kobieta po przejściach. Kilka lat wcześniej straciła swojego synka, Amadeusza. Nigdy jednak nie wyszła z żałoby, nie pogodziła się ze stratą dziecka. Co więcej, widzi ducha swojego syna, uważa, że on cały czas przy niej jest. Ola Jekiel ostatnia widziała Zosię żywą. Kiedy ciało dziewczynki zostaje znalezione niedaleko grobowca Amadeusza, sprawy zaczynają się jeszcze bardziej komplikować.

Tak jak każda powieść Bondy, tak i „Florystyka” jest historią wielowątkową, pełną dygresji, osobnych historyjek, które do głównej fabuły niewiele wnoszą. Jest to jednak także kryminał, gdzie rozwiązywana jest zagadka zabójstwa. Jest mnóstwo tajemnic, pytań bez odpowiedzi i niedomówień. Można jednak zauważyć, że w książce tej sama główna zbrodnia i najbardziej prawdopodobny cel, jakim może być odnalezienie sprawcy, odchodzi na dalszy plan. Katarzyna Bonda w swoich powieściach znacznie częściej podkreśla pewne idee, przekazywanie jakichś swoich przemyśleń, opinii i wniosków niż całkowite rozwiązanie zagadki. Tak jest we „Florystyce” i wielu innych pozycjach tej autorki. Wielowątkowość dla jednych może być zaletą, dla innych wadą – zależy to przede wszystkim od oczekiwań czytelnika.

Książka jest bardzo wciągająca i czyta się ją szybko. Jest na pewno przydługa i skrócenie jej o kilkadziesiąt czy nawet kilkaset stron nie skrzywdziłoby zupełnie głównego motywu.