Mówi się, że „Folwark zwierzęcy”, podobnie jak „Rok 1984” Orwella powinien przeczytać każdy człowiek bez względu na to, czy lubi czytać książki, czy też nie.

Jak mówił sam autor ta niewielka pod względem rozmiarów książeczka jest przede wszystkim satyrą na Związek Radziecki. Teraz z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że jest ona paralelą wszystkich ustrojów totalitarnych, nie tylko komunistycznego oraz to, że w dużej mierze może odnosić się do wszystkich nam współczesnych i nam bliskich systemów władzy, nawet tych uznanych za tak ludzkie jak demokratyczny.

Opowieść Orwella jest dość prosta, ale tak gigantyczna w swoim przekazie intelektualnym, że trudno znaleźć drugi taki przypadek w literaturze światowej. Zwierzęta przejmują władzę nad farmą i ogłaszają, że „cztery nogi dobrze, dwie nogi źle”. Najsprytniejsze spośród nich okazują się świnie. W bardzo krótkim czasie rozszerzają one swoja władzę nad innymi zwierzętami.

W „Folwarku zwierzęcym” mamy wszystko. Propaganda przywodząca na myśl straszne czasy Związku Radzieckiego, idealne maskowanie kłamstw i naciąganie prawdy, płynne interpretowanie faktów, nadużywanie władzy w najohydniejszy sposób. Na farmie, na której wszystkie zwierzęta miały być równe, nagle niektórzy stają się równiejsi. Świnie będące u władzy izolują się od innych, okopują się wraz ze swoimi przywilejami.

Folwark zwierzęcy” jest książką odzierającą ze złudzeń co do natury człowieka, a w szczególności człowieka u władzy. Historia miała być metaforą ustroju komunistycznego, ale niestety jest aktualna do dziś. Każdy myślący człowiek po jej przeczytaniu będzie czuł niepokój i lęk; każdy zauważy, ile wspólnego ma nasz świat nam współczesny, tak przecież „cywilizowany” z angielską farmą pod rządami świń.