Granice szaleństwa” to jedna z najbardziej wciągających i najbardziej psychopatycznych powieści w dorobku amerykańskiej autorki.

Agentka Maggie udaje się na zasłużony urlop. Nie dane jest jej jednak wypocząć. Jej przyjaciółka, Gwen prosi ją o pomoc. Martwi się o jedną ze swoich pacjentek, która zostawiła jej bardzo niepokojącą wiadomość.

W kamieniołomie w Connecticut przez przypadek zostaje znaleziona beczka z ludzkimi zwłokami. Dalsze dochodzenie pokazuje, że beczek tych jest więcej. Czy pacjentka Gwen, Joan, która udała się na spotkanie z mężczyzną właśnie w te strony, może być kolejną ofiarą psychopaty?

W powieści tej poznajemy wiele bardzo ważnych osób, które nie tylko są interesujące dla samej fabuły, ale stają się ważne w ogóle w życiu agentki Maggie. Wystarczy tu choćby wspomnieć o Adamie Bonzado. Mamy również okazję do lepszego poznania Gwen Patterson i agenta RJ Tully’ego. Ogromną sympatię wzbudza Luc Racine, czyli uroczy staruszek, który okaże się dla Maggie o wiele bliższy, niż jej się z początku wydaje.

Zbrodnia będąca głównym tematem powieści jest straszna, zupełnie nieoczekiwana, wręcz psychopatyczna. Naprawdę trudno wymyślić tak chory motyw morderstw. I choć cała akcja, wyjaśnienie i opisanie tej psychozy zostało poprowadzone naprawdę rzetelnie, to bardzo łatwo zgadnąć jeszcze w pierwszej połowie powieści, kto jest sprawcą (wszystko przez ten łom!). Szkoda.

Granice szaleństwa” to powieść z ogromnym potencjałem, bardzo pomysłowa i wciągająca. Na pewno można ją zaliczyć do jednej z lepszych z cyklu o agentce O’Dell. Dla samych sympatyków Maggie to z kolei część obowiązkowa. Tu można się o niej zadziwiająco dużo dowiedzieć. Można poznać także jej mniej formalną, znacznie cieplejszą stronę niż zwykle.