Trzecia część „Sagi o Fjallbace” pokazuje, że Camilla Lackberg, autorka tych poczytnych powieści dopiero się rozkręca. Znów przenosi czytelników do cichej szwedzkiej miejscowości na wybrzeżu, po której chyba nikt nie spodziewałby się żadnej zbrodni. Tymczasem w „Kamieniarzu” autorka serwuje bestialstwo w czystej postaci, coś, co trudno sobie nawet wyobrazić.

Frans Bengtsson to zwyczajny rybak, jakich w Szwecji wielu. Kiedy pewnego październikowego poranka wypłynął swoją łódką, by zebrać zastawione na noc więcierze, nie spodziewał się tego, co w nich znajdzie. W jednej z siatek rybak znajduje bowiem ciało małej dziewczynki, właściwie dziecka. Pierwszą myślą w takiej sytuacji jest na pewno utonięcie. W płucach dziewczynki znajduje się bowiem słodka woda i mydło. To jednoznacznie wskazuje na utopienie dziecka w wannie. Okazuje się, że jest to jedna z wielu zbrodni z dawnej i bardzo mrocznej przeszłości tej uroczej na pozór okolicy.

Kamieniarz” to soczysty kryminał pełen tajemnic i naprawdę mrocznych czynów. Cicha i na pozór spokojna miejscowość okazuje się mieć straszną przeszłość. Praktycznie połową książki stanowią retrospekcje z dawnych lat, które są naprawdę ciekawym elementem całej powieści. W przeszłości tej kryje się tak okrutne bestialstwo, że wprost trudno uwierzyć, że wymyśliła je właśnie ta autorka, po której bardziej można by się spodziewać bardziej obyczajowej powieści niż makabry.

W „Kamieniarzu” nie może braknąć także znanych z poprzednich części postaci, a więc policjanta Patricka, który zajmują się sprawą zbrodni oraz Eriki. Wątek ich związku wciąż jest mocnym atutem całej sagi.