Kapłanka w bieli” to pierwsza część Trylogii Era Pięciorga. Jest to kolejny cykl niezwykle popularnej australijskiej pisarki fantasy, Trudi Canavan.

Młoda dziewczyna, Auraya zostaje wybrana na kapłankę. Nie śniło się jej nawet, że po dziesięciu latach zostanie wybrana na jedną z Białych, czyli najwyższych sług Bogów, ich przedstawicieli na ziemi. Od teraz jest nazywana Aurayą z Białych. Została ona obdarzona ogromną mocą.

Białych jest pięcioro tak jak i czczonych w ich krainie bogów. Wybrani sprawują opiekę nad północnymi krainami Ithanii. Próbują doprowadzić do podpisania przymierza pomiędzy nimi, aby już na zawsze zapanował pokój.

Tymczasem na południu gromadzi się wróg. Pendatrianie mają podobno swoich bogów, mają również swoich wielkich czarowników, którzy za nic mają Białych i ich poddanych. Noszą czarne szaty i sieją postrach wśród przygranicznych ludów. Pomimo usilnych starań Wybranych wszystko wskazuje na to, że wojna jest nieunikniona.

Trudi Canavan zbudowała niezwykle barwny, złożony świat. To miejsce, gdzie magia jest wszędzie: w ludziach, roślinach i zwierzętach. Każdy człowiek posiada jakieś Dary. Niektórzy posiadają ich więcej, wtedy często są wybierani na kapłanów. Nawet jeśli ktoś obdarzony jest w mniejszym stopniu, to przy pomocy magii może sobie osuszyć ubranie czy podgrzać jedzenie. Niesamowicie praktyczne talenty.

W świecie tym żyją nie tylko ludzie, czyli ziemiochodzący. Mamy ponadto fascynujących ludzi gór, czyli latających Si oraz ludzi wody, czyli Elai.

Barwny świat to ogromna zaleta tej powieści. Nawet jeśli czasem sama fabuła nie zachwyci, to tło dla niej skonstruowane jest naprawdę znakomicie.

W Ithanii rzeczywista jest jednak nie tylko magia. Również bogowie są tworami prawdziwymi, materialnymi, a nie pozostającymi tylko w świecie wyobrażeń. Czasem pojawią się wszyscy, czasem pojedynczo. Jeśli jednak zachodzi potrzeba, bogowie potrafią się zmaterializować. Oni faktycznie są, istnieją.

Wciągają także legendy i historie opowiadane przez bohaterów tej powieści. Książka ta jest jak matrioszka. Jest jedną opowieścią, którą otwieramy, a w niej znajdują się kolejne, równie interesujące.

Tych elementów świata stworzonego przez autorkę jest jeszcze więcej i wszystkie są równie ciekawie. Niestety właśnie to, że ich przedstawienie, wyjaśnienie zabrało nieco miejsca, sprawiło, że fabuła jest nieco nudna. Trudi Canavan znana jest z tego, że prowadzi akcję bardzo spokojnie. Tu niestety jest ona aż nazbyt spokojna, wręcz monotonna. Z drugiej strony mamy okazję poznać ten świat jak najlepiej. Być może kolejne tomy będą bardziej dynamiczne.