Kasacja” to pierwsza powieść z najpopularniejszego cyklu Remigiusza Mroza. Tu właśnie poznajemy Joannę Chyłkę i jej asystenta, Kordiana Oryńskiego vel Zordona. Autor jest doktorantem prawa, a więc świetnym teoretykiem w tej właśnie dziedzinie. Kryminał prawniczy jego pióra powinien zatem powalać profesjonalizmem, a nie powiewać nudą. Czy to się udało?

Zważając na to, jak „Kasacja” stała się popularna, a wraz z nią pozostałe powieści Mroza, można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że zadanie stworzenia wciągającego i fascynującego kryminału prawniczego zostało wykonane.

Na pierwszych stronach powieści poznajemy Kordiana Oryńskiego, aplikanta w ogromnej warszawskiej kancelarii Żelazny&McVay. Jego patronem zostaje nie kto inny jak właśnie Chyłka – błyskotliwa, ekstrawagancka adwokat, która nie przebiera w środkach, aby osiągnąć własne cele. Już samo pierwsze spotkanie z Chyłką jest dla początkującego aplikanta szokiem. Na dodatek pierwszego dnia jedzie z nią na spotkanie z klientem – domniemanym mordercą, który z ogromnym okrucieństwem zabija dwie osoby i przebywa z gnijącymi zwłokami jak gdyby nigdy nic przez kilka dni w mieszkaniu.

Akcja dzieje się bardzo szybko, dynamicznie. Zdarzenia następują jedno po drugim. Postaci przedstawione są ciekawie i nawet jeśli nie od razu wzbudzają sympatię, to na pewno intrygują. Z tego powodu książka wciąga i trudno się od niej oderwać.

Kasację” należałoby zaliczyć do powieści rozrywkowych; takich, które pozwolą się oderwać od życia codziennego; do książek, które tak jak każda inna rozrywka mają przede wszystkim zabawiać. Nie jest to bowiem literatura mrożąca krew w żyłach, porywająca, trafiająca prosto do serca i zostająca na długo w sercu czytelnika. Jeśli ktoś szuka dróg kontaktu z wyższą sztuką, to ze spotkania z powieścią Mroza może wyjść dość zdegustowany.

Na plus trzeba zaliczyć Remigiuszowi Mrozowi to, że przedstawił zagadki prawnicze, teorie i definicje w przystępny sposób. Nie zanudził czytelnika, wręcz przeciwnie. Prawnicy doszukali się w jego powieściach wiele błędów merytorycznych. Dziwi ich obecność z racji wykształcenia autora. Osobom nieznającym tak bardzo tematu te błędy zupełnie nie przeszkadzają. W końcu nie czytamy Mroza, by się uczyć prawa, tylko by się dobrze bawić.