Korona” to już piąta i ostatnia część cyklu „Selekcja”. To dalsze losy córki Americi i Maxona – Eadlyn.


W poprzedniej części rozpoczęły się Eliminacje księżniczki Eadlyn, do których podchodziła ona bardzo sceptycznie. Młoda dziewczyna była pewna, że nie da się znaleźć prawdziwej miłość na drodze konkursu. W miarę upływu czasu jednak jej zdanie musiało ulec zmianie. Spośród wielu chłopców pozostała tylko garstka, a jednym z nich jest przyszły król. To, kogo wybierze Eadlyn, pozostaje do końca niepewne.


Fabuła „Korony” nie jest szczególnie rozbudowana. Schemat jest bardzo podobny do tego w pierwszych tomach „Selekcji”, gdzie trwały Eliminacje księcia Maxona. Większą uwagę natomiast warto przykuć do przemiany postaci, a w szczególności Eadlyn. W poprzednim tomie wydawało się, że jest ona rozpieszczoną, próżną i zapatrzoną w siebie młodą dziewczyną. Z biegiem czasu jednak zmieniła się. Stała się bardziej odpowiedzialna. Zaczęła słuchać innych ludzi, przejmować się nimi, nie tylko otoczeniem, ale i losem swojego kraju, poddanymi. Zdecydowała się zostać królową regentką, co znacznie odciążyło jej rodziców. Eadlyn się zmieniła in plus, dzięki czemu zyskała sympatię czytelników.


Kiera Cass zdecydowanie się poprawiła względem poprzedniej powieści. Wróciła do poziomu z pierwszych części „Selekcji”. Udało się jej stworzyć magiczny, barwny świat.
Wiele osób patrzy na „Koronę” trochę z sentymentem. Niewątpliwie cała seria miała niepowtarzalny urok. Poszczególne tomy były nierówne, ale ogólne wrażenie pozostawiły bardzo dobre.