Takiej miłości nie przeżyła jeszcze nigdy w życiu. Pamięta dokładnie jego zapach i dotyk. Nie było dla niej istotne, że był księciem. Był władcą jej serca. Nie chciała, żeby kiedykolwiek ją opuścił. Nie wyobrażała sobie życia bez niego. Choć nie mogli być razem, więź jaka ich łączyła, nigdy nie została przerwana.

Nadal byli sobie bliscy. W „Marzycielce z Ostendy” Eric-Emmanuel Schmitt bada kruchą naturę marzeń – wspomnień, impresji, wyobraźni. Rzeczy, których waga często nam umyka, a które przecież decydują o naszym życiu.

Opowiadanie jest formą wycinka z życia starszej kobiety, która teraz wspomina co przydarzyło się jej w młodości. Opowieść z pogranicza rzeczywistości i baśni pokazuje, z jaką łatwością kogoś można źle osądzić. Pokazuje również, jak wysoka może być cena rezygnacji z własnych pragnień i marzeń. Jest to piękna historia miłosna, która wzrusza i sprawia, że czyta się ją z wielkim przejęciem.

Książka została napisana w bardzo staranny sposób, choć opowiadanie jest zawsze formą bardzo wymagającą. Schmitt radzi sobie z tym jednak znakomicie i nigdy nie zawodzi czytelnika. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę i zagłębić się w świat wykreowany przez Schmitta, ponieważ jest on niezwykły. Zawiera wiele interesujących opowieści, które na pewno na długo zostaną nam w pamięci. Będziemy zadowoleni z tego, że zdecydowaliśmy się sięgnąć właśnie po tę książkę. Na pewno czytanie jej dla każdego czytelnika będzie wielką przyjemnością. W końcu jest to po prostu bardzo dobrze napisane opowiadanie.