Mesjasz Diuny” to druga część cyklu Kronik Diuny autorstwa Franka Herberta. Powieść jako jedna z traktujących o surowej planecie Arrakis od wielu lat jest traktowana jako największe osiągnięcie amerykańskiej i światowej SF.

Część pierwsza, czyli „Diuna” opowiadała o walce o tron na planecie. Paul Atryda, dla Fremenów Usul bądź Muad’Dib, Mesjasz, zdobył władzę i obalił Imperatora Padyszacha. „Mesjasz Diuny” jest książką od pierwszej części pod wieloma względami odmienną, choć jej akcja jest dalszym ciągiem losów znanych nam bohaterów.

Akcja drugiej części cyklu toczy się kilkanaście lat po zdobyciu przez Paula władzy nad całym Imperium. Jego przywództwo bazuje na legendach i przepowiedniach. Jest Mesjaszem, na którego czekali Fremeni. Ma ogromną moc. Wydaje rozkazy, które poprzedzają najpierw prorocze wizje. Przegrani dawnej wojny, zakon Bene Gesserit, Gildia Kupiecka i inni zawiązują jednak spisek. Im władza Paula Atrydy nie podoba się, uwiera i bardzo przeszkadza. Paul to wizjoner i jasnowidz. Jego tragedia polega na tym, że wie o spisku, wie, iż padnie jego ofiarą jak jego nieodżałowany ojciec, książę Leto.

Mesjasz Diuny” to powieść o utrzymaniu władzy. Okazuje się, że jej zdobycie nie jest wcale najtrudniejszym wyzwaniem. Wokół władcy gromadzi się wielu wrogów, których bronią nie są ostrza mieczy a słowa i myśli. Spiski oraz intrygi stają się o wiele bardziej niebezpieczne niż tradycyjna walka.

Ta pod każdym względem wyjątkowa opowieść, choć tak różna od innych części cyklu zachwyca swoim kunsztownym, wykwintnym językiem. Frank Herbert pod tym względem nigdy nie zawodził. Jedna strona jego powieści pod względem artyzmu i języka, inteligencji i szacunku dla czytelnika jest więcej warta niż 600-stronowe czytadła wielu współczesnych pisarzy. To także niedościgniony ideał dla wielu pisarzy science-fiction.

Frank Herbert wykreował postać Paula Muad’Diba w doskonały sposób. Jego charyzma przemawia także do czytelnika. To władca, którego się pragnie mieć i za którym się pragnie podążać.

Mesjasz Diuny” jest pod wieloma względami powieścią smutną i tragiczną. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Paula czeka śmierć. Tak jak on, tak i my, czytelnicy, wiemy, że jest to nieuniknione. Nie pozostaje nam jednak nic innego jak czekać na ten smutny koniec i na to, co będzie dalej. Wiemy bowiem, że tak ogromne postaci, jak Paul Atryda nie znikają ot tak, nie przepadają w otchłani czasu.