Po raz kolejny Pilch nie zawodzi swoich czytelników.

„Miasto utrapienia” pełne jest przewrotnego humoru i celnych obserwacji. Na wiele spraw można spojrzeć z całkiem innej perspektywy korzystając z punktu widzenia Pilcha. Przyjemność z czytania tej książki będzie na pewno bardzo duża. Książka zaczyna się od następujących słów: „Urodziłem się w roku 1976 – dwa lata po największym w dziejach tryumfie polskiego futbolu i dwa lata przed wyborem polskiego Papieża. Przez całe dzieciństwo, a może i później, byłem absolutnie pewien, że Polska jest odwieczną piłkarską potęgą oraz że Papież zawsze jest Polakiem”.

Perypetie głównego bohatera śmieszą, rozbrajają, czasem irytują, czasem skłaniają do refleksji, podobnie jak losy innych postaci, zwłaszcza z najbliższego kręgu Patryka. Na uwagę zasługuje również ojciec głównego bohatera, który uwielbia kobiety i ma szczególną słabość do dziwek. Sporo scen znajdujących się w książce jest formą satyry polskiej rzeczywistości rodzinnej. Na pewno jednak Pilchowi daleko jest do narzekania na Polaków. W żaden sposób ich nie gani, a jedynie prześmiewczo przedstawia wady Polaków, które są widoczne gołym okiem, choć my sami często ich nie dostrzegamy.

W epilogu autor zawarł wątki autobiograficzne, które będą na pewno prawdziwą gratką dla fanów Pilcha. Można będzie nieco poczytać również o życiu samego autora, co zawsze jest bardzo fascynujące. Książka jest warta przeczytania. Spodoba się z pewnością nie tylko fanom Pilcha, ale także wszystkim tym, którzy uwielbiają tak zwariowane i zabawne książki.