Młot Thora i Bogowie Asgardu” spodoba się wszystkim fanom dotychczasowej, zresztą bardzo bogatej twórczości Ricka Riordana. Autor znany jest z tego, że swobodnie porusza się po świecie mitologii. Dodatkowo jest to dalsza część przygód lubianego bohatera, jakim jest Magnus Chase.


Tym razem Rick Riordan nawiązuje do mitologii nordyckiej, która zresztą w ostatnim czasie cieszy się ogromną popularnością. Thor, władca piorunów kolejny raz zgubił swój słynny młot, niepokonaną, bardzo potężną broń. Jak się okazało, młot wpadł w ręce wroga. Jedyną osobą, która ma możliwość negocjacji z wrogiem i tym samym odzyskanie młota jest Loki. Ten jednak nie jest postacią dobrą, ale i niejednoznacznie złą, co na pewno wiedzą wszyscy znawcy mitologii nordyckiej. Na poszukiwania młota udaje się podobna do tolkienowskiej drużyna złożona z półbogów, elfa, krasnoluda i człowieka, na czele z Magnusem Chasem. Tak właśnie zaczyna się mnóstwo przygód, których ostatecznym celem jest zapobiegnięcie katastrofie i niedopuszczenie do Ragnaroka, czyli prawdziwego końca wszystkich dziewięciu światów.


Rick Riordan potrafi bardzo umiejętnie spleść świat mitologii ze światem współczesnym, realistycznym. Powstają w ten sposób powieści niesamowicie wciągające, od których trudno się oderwać.


Autor potrafi ponadto doskonale wykreować wyraziste postaci, które lubi się lub po prostu zapamiętuje na długo. Tak jest z Magnusem Chasem, Alexem i wieloma innymi bohaterami.
Wielu osobom natomiast może się nie spodobać potraktowanie Lokiego. Jak wiadomo z poprzednie części, ale i wielu innych źródeł, Loki był skomplikowaną postacią. Miał wyjątkową charyzmę, był przebiegły i nawet jego złe czyny miały jakieś poważne przyczyny. Tu natomiast został potraktowany jako prawdziwy potwór zdolny do najgorszych czynów. Poza tym jednym mankamentem cała powieść wypada naprawdę nieźle.