Jest to jedna z najbardziej osobistych książek Schmitta. Autor pisze w niej listy do Mozarta, czyli swojego wielkiego mistrza. Jest to forma zapisu jego młodzieńczych fascynacji i wyborów, jakich dokonał.

To opowieść o muzyce, miłości, rozczarowaniach, ale też chwilach olśnień, radości i sukcesach. Autor odsłania w niej duży rąbek swojej prywatności i pokazuje swojemu czytelnikowi ulubioną muzykę, która gra w jego duszy.

W książce bardzo dużo jest odniesień do utworów Mozarta. Pojawiają się komentarze, jak Schmitt je odbiera i czym są dla niego. W pewnym momencie czytelnik może mieć już tego przesyp. Opisy są bardzo rozbudowane i wielostronicowe. Czytając tę książkę jednak czytelnik bez słuchania muzyki będzie mógł ją usłyszeć. Tak zręcznie została ta książka napisana. Autor ma wielki dar do przekazywania emocji, jakie w nim drzemią.

Czytając książkę można poznać tragiczne życie Schmitta. Jednak, opowiadane historie w żaden sposób nie wzbudzają współczucia, choć niektóre sytuacja by tego wymagały. Niestety, ale czasem nie jest się w stanie dostrzec prawdy w tym, co Schmitt mówi. Może dlatego właśnie to współczucie się nie pojawia. Bo w końcu jeżeli ktoś nie wierzy w to, co się do niego mówi, to jak ma współczuć?

Dla wielu osób będzie to książka bardzo wartościowa. Innym nie przypadnie do gustu. Uczucia po jej przeczytaniu są na pewno mieszane. Każdy musi samodzielnie ocenić czy jest ona warta zachodu czy też nie. Aby się o tym przekonać, trzeba ją jednak najpierw przeczytać w całości.