Henning Mankell to jeden z najpopularniejszych szwedzkich pisarzy. Powieść „Morderca bez twarzy” otwiera cykl o komisarzu Kurcie Wallanderze. Ta seria książek przyniosła autorowi ogromną popularność w wielu krajach.


Pierwszy tom cyklu stanowi przede wszystkim zapoznanie się czytelnika z bohaterem. Komisarza Wallandera poznajemy w bardzo trudnym życiowym momencie. Nie dość, że zostawiła go żona, to jeszcze stracił kontakt z nastoletnią córką. Na domiar złego zostaje mu przydzielona bardzo przykra spraw zabójstwa starszego małżeństwa. Państwo Lovgren byli spokojnymi staruszkami żyjącymi w małym domku w niewielkiej miejscowości. On został zadźgany nożem i zmarł na miejscu. Staruszka natomiast zdążyła ratownikom powiedzieć jeszcze tylko jedno słowo: „zagraniczny”. Później zmarła. Mnożą się różne spekulacje, ale tak naprawdę nikt nie domyśla się nawet, czemu spokojni ludzie padli ofiarą tak strasznej zbrodni. W związku z ostatnim słowem zmarłej wielu ludzi uważa, że winę ponoszą imigranci. Zaczynają się przypadki samosądów, pewien zupełnie przypadkowy Somalijczyk zostaje nawet śmiertelnie postrzelony. Po jakimś czasie na jaw wychodzą fakty z przeszłości pana Lovgrena, który, jak się okazuje, na handlu z Niemcami w czasie II wojny światowej zbił niemałą fortunę.


„Morderca bez twarzy” to powieść bardzo rzeczowa. Szwedzki pisarz znany jest ze swojego konkretnego, nawet surowego języka, który jednak odbiera się bardzo dobrze. W swoich książkach skupia się nie tylko na stworzeniu fabuły, ale i na tle społecznym. Szczególnie dotyka go przemiana jego rodzinnej Szwecji oraz zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie. Pierwsza część cyklu zdecydowanie zachęca do kolejnych opowieści z komisarzem Wallanderem w roli głównej.