Muzyka duszy” to część cyklu o Świecie Dysku traktująca o wnuczce Śmierci – to na pewno, a ponadto o seksie, prochach i rock’n’rollu – a przynajmniej 33% z tego, co i tak jest przecież niezłym wynikiem.

Susan to niesamowicie grzeczna i miła dziewczynka przebywająca w bardzo kosztownej, bardzo luksusowej i bardzo dobrej szkole dla dziewcząt z internatem. Jest mądra, rozsądna, choć wychowuje się w naprawdę trudnych warunkach. Trudno przecież normalnie dorastać, kiedy ma się Śmierć w rodzinie. Już dawno temu Susan zauważyła, że jej Dziadek ma dziwnie kościste kolana, jeździ na białym koniu i w ręku trzyma kosę. Pewnego dnia jednak Dziadek odszedł, zniknął, podział się gdzieś. Wtedy Susan musi przejąć rodzinny interes. Nie jest jej łatwo, bo jej pomocnik to szczur, który mówi tylko w szczurzym języku.

W tym samym czasie w Świecie Dysku pojawiło się coś dziwnego. Nowa, uzależniająca muzyka zmienia ludzi. Ludzie przy niej tańczą, ta muzyka żyje i nie chce ucichnąć. Nazywana jest muzyką wykrokową. A wszystko przez jednego druida i jego gitarę. To on to wszystko zaczął. Potem spotkał krasnoluda i trolla. I razem założyli zespół. Zespół rock’n’rollowy.

Muzyka duszy” to jedna z najśmieszniejszych książek Pratchetta. Humor miesza się tu z absurdem. W zasadzie nic nie jest na poważnie. Może tylko Susan jest takim w miarę poważnym punktem tej historii. Szalejący magowie już na pewno nie.

Książkę tę można potraktować jako niezwykle zabawną satyrę na cały ten wielki świat show-biznesu. Uważny czytelnik z łatwością znajdzie wiele bardzo celnych porównań i spostrzeżeń, które można odnieść do znanego nam z prasy i Internetu świata.

Muzyka duszy” to książka warta polecenia nie tylko fanom fantastyki, ale wszystkim szukającym dobrej, inteligentnej zabawy.