W swojej kolejnej powieści „Na gorącym uczynku” Harlan Coben porusza tak poważny i istotny społeczny problem, jakim jest pedofilia, a w drugiej kolejność szufladkowanie i łatwe przypinanie łatek.

Haley McWaid to siedemnastolatka, wzorowa uczennica, bardzo dobrze wychowana, spokojna dziewczyna, z której rodzice są bardzo dumni. Zaskakuje wszystkich niespodziewane zaginięcie dziewczyny. Pewnego dnia po prostu nie wraca do domu. Poszukiwania nie dają żadnych rezultatów.

Reporterka telewizyjna Wendy Tynes zajmuje się w swojej pracy demaskowaniem przestępców seksualnych. W trakcie jednej z prowokacji wpada w pułapkę pracownik opieki społecznej, Dan Mercer. Mimo że zaprzecza, jakoby był winny, to i tak staje przed sądem. Zostaje uniewinniony, co spotyka się z ogromnym oburzeniem lokalnej społeczności. Szczególnie widać to w postaci osoby, która właściwie powinna stać na straży prawa, czyli byłego szeryfa federalnego, Eda Graysona. Mężczyzna nawołuje do linczu. Choć Wendy Tynes nie chce już słyszeć o całej tej sprawie, to krótko po wyroku Dan Mercen i tak zostaje zabity. Wiele osób uważa, że to on stał za zaginięciem Haley McWaid. W tym samym czasie do reporterki dociera, że została nieświadomie wmanewrowana w większą i poważniejszą manipulację.

Powieść, tak jak każda inna w wykonaniu tego pisarza, jest bardzo wciągająca i pod względem skonstruowania thrillera autor nie zawodzi. W książce zawarł jednak tym razem także bardzo ważne przesłanie. Przypinanie łatek jest bardzo łatwe, ale zwykle krzywdzące. Większa grupa potrafi napiętnować zupełnie niewinną osobę i sprawić, że jej życie zmieni się w piekło. Bezpodstawny osąd, ślepe podążanie za bezmyślnym tłumem nie tylko krzywdzi, ale potrafi zniszczyć ludzkie życie.

Na gorącym uczynku” to bardzo pouczająca książka. Wciąga od pierwszych stron i zostaje w głowie na długo.