Luzia nie wierzy w to, że miłość może tak po prostu powstać i już. Pragnie pojąć, czym jest to uczucie. Czy jest to skutek jakiegoś chemicznego procesu, czy może duchowym cudem?

Tego jeszcze nie wie, ale wierzy w to, że się dowie. Postanawia założyć się ze znajomym i wystawić teorię Adama na próbę. Mężczyzna próbuje uwieść koleżankę Luizy. Jednak sytuacja bardzo szybko wymyka się spod kontroli. Dwuznaczna gra, jaką prowadzą, prowadzi do zaskakującego zakończenia.

Poprzez tę książkę autor pokazuje swoją wielką klasę. Jest ona krótka. Schmitt nie potrzebował tysiąca słów, aby przekazać czytelnikowi sedna miłości i tego, czym tak naprawdę jest. I to jest wielka sztuka. Autor posługuje się tu ironią. Wytyka kobietom ich sposób myślenia o miłości i uczuciu. Pokazuje, jak kombinują, aby usidlić faceta i zdobyć go raz na zawsze. Metody, jakimi posługują się kobiety są tak skuteczne, że aż przerażające. Autor pokazuje, że faceci nie mogą być aż tak bardzo naiwni i ślepi wobec uczuć do kobiet, ponieważ może to ich prowadzić do zguby. Muszą być wyczuleni na pewne zachowania kobiet.

Książkę bardzo dobrze się czyta, bez większego wysiłku. Pochlania się każde zawarte w niej słowo. Została napisana w formie epistolarnej. Wywody filozoficzne, które się w niej znajdują przypominają nieco twórczość Paulo Coelho, co jest zdecydowanym plusem. W końcu jest on wielkim twórcom utworów o tematyce miłosnej i nie tylko. Jeżeli lubimy tego twórczość, polubimy również to opowiadanie, które chwyta za serce i jest pełne emocji.