Finley mówi niewiele. Odzywa się tylko wtedy, gdy musi. W życiu kocha przede wszystkim dwie rzeczy: koszykówkę i patrzenie w gwiazdy z Erin. W szkole jest rozgrywającym w koszykówkę. Obie pasje pozwalają mu zapomnieć o problemach, których nie można uniknąć w życiu.

Książka posiada bardzo interesującą treść. Wszystko to sprawia, że czyta się ją z bardzo duża przyjemnością. Czyta się ją bardzo szybko, ponieważ opowieść jest niezwykle wciągająca. Książka pisana jest z perspektywy Finley’a, który daje się poznać jako dojrzały, rozsądny młody człowiek, melancholik, nie do końca szczęśliwy, ale też nie pesymista. Nie jest to jednak książka dla osób poszukujących mocnych wrażeń. Tutaj ich na pewno nie uda się znaleźć. Pomimo wszystko jednak pozycja ta jest niezwykle interesująca i ciekawa. Nie są tutaj ważne wydarzenia, ale refleksyjność i spora ilość życiowych prawd i uczuć. Nie jest to też powieść o astronomii. Chociaż o ciałach niebieskich faktycznie zdarza się bohaterom napomknąć, to kojarzyć się mogą przede wszystkim ze spadającymi gwiazdami – symbolizującymi marzenia. Jest to ciepła opowieść o tym, jak młody człowiek musi radzić sobie z trudnym życiem, a ukojenia szuka w pasjach, które pozwalają mu przetrwać. Na pewno wielu osobom książka ta spodoba się i będzie szansą na to, aby nieco oderwać się od szarej rzeczywistości. Jest także pewnego rodzaju drogowskazem, który pokazuje, że hobby może nas wyciągnąć z poważnych kłopotów i pomóc przetrwać to, co w życiu najgorsze. Warto po tę książkę sięgnąć.