Mówi się, że pustynia zmienia człowieka raz na zawsze. Jest się zupełnie inną osobo po powrocie z tych bezkresnych terenów. Jest to opowieść o człowieku, który stanął na krawędzi zwątpienia.

Miał dość swojego dotychczasowego życia. Dlatego właśnie przyjął propozycję znajomego o wyjeździe na Saharę. Miał tam zbierać materiały do swojego nowego filmu. Pewnego wieczoru odłączył się przez przypadek od karawany. Beduiński przewodnik zniknął mu z oczu. Nie miał przy sobie nic – ani wody ani kompasu. Był zdany zupełnie na siebie i zagubiony na tak ogromnym terenie, jakim jest pustynia. Tak właśnie zaczęła się noc, która odmieniła jego życie. Czasem w końcu trzeba się zagubić, aby móc się odnaleźć.

Autor wchodzi tutaj w sferę ducha, metafizyki, ateizmu i wiary w Boga. To historia człowieka zagubionego w swoim życiu. Schmitt w tej książce sięga po doświadczenia ze swojego życia. Pokazuje własne doświadczenia dotyczące jego relacji z Bogiem. Pokazuje porównanie dwóch osób – katolickiego księdza oraz ateisty. Okazuje się, że człowiek poznaje siebie dopiero w sytuacjach ekstremalnych. Kiedy bohater gubi się na pustyni, pojmuje, że może w każdej chwili umrzeć. Zakończenie tej powieści jest piękne i przejmujące. Na pewno na długo pozostanie w pamięci czytelnika.

Książka mocno porusza i na pewno przez długi czas nie będzie można o niej zapomnieć. Autor w niezwykle piękny sposób operuje słowem. Każde zdanie i stwierdzenie jest wyważone i idealnie dobrane. Dzięki temu, udało się zbudować niezwykły klimat tej powieści.