Ostatnia z Dzikich” to drugi tom Ery Pięciorga. Jak się okazuje, jest to także jedna z najlepszych książek autorstwa australijskiej pisarki, Trudi Canavan.

Po przegranej bitwie z cyrklianami pentadrianie odchodzą na swoje ziemie, by zbierać siły. Auraya bardzo źle przeżyła samą bitwę, mimo że była ona wygrana. Nawiedzają ją straszne sny, w których widzi zabitych na polu walki obwiniających ją o swoją śmierć. Tkacz snów Leirad odchodzi na południe wraz z jedną z Dzikich, Emerahl. Wiedźma stara się mu pomóc uporządkować myśli, a przede wszystkim odzyskać własną tożsamość.

Jak w każdej praktycznie powieści Trudi Canavan, tak i tutaj fabuła prowadzona jest wielowątkowo. Mamy zatem przede wszystkim pełną smutku i poważnych rozterek Aurayę. Posiada ona ogromną moc, ale pokazuje także, że nie jest bezmyślną podwładną Bogów. Ma swoje zdanie, ma także własne sumienie, czym poważnie naraża się Bogom. Kiedy przychodzi do ważnego wyboru, wie, że jej sumienie i rozsądek są ważniejsze niż posłuszeństwo.

W tym tomie mamy okazję o wiele lepiej poznać samych pentadrian, którzy w pierwszej części opisani zostali jako lud dziki i okrutny. Tymczasem okazuje się, że w swoich zwyczajach niewiele oni się różnią od cyrklian. Także wierzą w pięciu Bogów, mają swoich kapłanów, Głosy i Sługi. Trudno jednoznacznie stwierdzić, który lud jest gorszy czy lepszy. Oba natomiast są w stanie zabijać w imię swojej religii.

Więcej dowiadujemy się także o samych Bogach. Okazuje się, że są oni całkiem ludzcy, niepozbawieni zwyczajnych wad, takich jak chciwość czy zawiść. Dlatego właśnie nieposłuszeństwo Aurai w pewnych okolicznościach wydaje się całkiem zrozumiałe.

„Ostatnia z Dzikich” to świetna książka zapowiadająca ciekawe zakończenie całej Trylogii. Można się tylko spodziewać, co dalej będzie z Aurayą, Dzikimi i Bogami. W przeciwieństwie do innych powieści autorki tu akcja jest dynamiczna, dzieje się naprawdę sporo.