Główną bohaterką książki jest piękna, nadwrażliwa i niepokorna dziewczyna, która jest nieco zagubiona w otaczającym ją świecie. Nie znalazła jeszcze własnego miejsca na ziemi.

Nie jest także do końca szczęśliwa. Gdy jej mąż wyjeżdża na stypendium za granicę, Bogna dowiaduje się, że jej matka zmarła. Wyjazd na pogrzeb jest pewnego rodzaju podróżą w czasie. Przypomina sobie czasy dzieciństwa. Już jako dorosła kobieta nie potrafi uwolnić się od przeszłości. Popada od skrajności w skrajność.

Krystyna Kofta słynie z niebanalnego opisywania rzeczywistości. Zdecydowanie Kofta jest jedną z najlepszych współczesnych pisarek. Tym razem jednak przedstawiana przez Koftę rzeczywistości nie każdemu może przypaść do gustu. Książka jest mocno dołująca. Nie ma w niej nawet promyka nadziei. Główna bohaterka jest mocno denerwująca. Nie da się jej w żaden sposób polubić, co jest dodatkowo frustrujące. W końcu każdy kto czyta książkę chce się z głównym bohaterem jakoś utożsamić. W tym przypadku nie jest to możliwe w żadnym aspekcie. Ani jej nie lubimy ani jej nie współczujemy. Po prostu denerwujemy się, że jest taka, a nie inna. Nie są to jednak na pewno pozytywne emocje. Ponadto, historia biednej Bogny w żaden sposób nie porywa czytelnika, co jest dodatkowym mankamentem książki. Jednym plusem jest jak zawsze ciekawy styl Kofty, która na tej płaszczyźnie nigdy nie zawodzi. Na pewno nie można do końca tej książki polecić. Chyba, że ma się ochotę pogrążyć się w depresji. Jednak, tego nikomu na pewno nie życzymy.