Piąta kobieta” to wciągająca i jak zwykle świetnie napisana powieść Henninga Mankella. Komisarz Wallander prowadzi kolejne trudne i pełne zagadek śledztwo.

W okolicach Ystad dochodzi do serii bardzo tajemniczych zbrodni, których ofiarą padają zwyczajni, spokojni i samotni mężczyźni. Pierwsza z ofiar to samotny starszy pan, poeta i ornitolog. Później zabici zostają pracownik naukowy i właściciel kwiaciarni. Żaden z tych mężczyzn nie miał żadnych wrogów, wszyscy prowadzili spokojne życie. Tymczasem spotkała ich straszna śmierć. Sprawca długo znęcał się nad swoimi ofiarami. Chciała, żeby mężczyźni cierpieli. Komisarz Kurt Wallander zajmuje się wraz ze swoim zespołem tymi tajemniczymi zbrodniami. Czeka ich bardzo trudne zadanie, ponieważ ofiar nic zupełnie nie łączy. Brak jest choćby minimalnego punktu wspólnego. Co ponadto z tymi zbrodniami ma fakt, iż równy rok wcześniej w algierskim klasztorze szwedzka turystka została zamordowana przez islamskich fundamentalistów, która to sprawa została zresztą zręcznie zatuszowana?

Henning Mankell stworzył bardzo wciągającą fabułę, pełną zagadek i wielorakich pytań, dlatego kryminał ten czyta się naprawdę dobrze. Autor skupił się jednak nie tylko na akcji powieści, ale i na tle psychologicznym. Postarał się o stworzenie prawdziwego studium psychopatycznego mordercy, a także jego ofiary.

Kolejny raz zwraca także uwagę to, że autor nie chce ze swoich bohaterów zrobić jakichś bogów o ponadnaturalnych zdolnościach. Wprost przeciwnie – Kurt Wallander i jego zespół to ludzie inteligentni, profesjonalnie wykonujący swoje obowiązki, ale nie nieomylni. Choć popełniają czasem błędy, a ich decyzje mogą niekiedy wydać się irracjonalne, to i tak są bliscy czytelnikowi i przez niego bardzo lubiani.