Pięć minut” to wzruszająca książka. Choć nie jest obszerna, to zawiera ogromny ładunek emocjonalny.


Diana to nastolatka, która ma za sobą pewne straszne wydarzenia. Kilka chwil, tytułowe pięć minut odbiło się echem na całym jej życiu. Na skutek jej błędu, nieuwagi, nieupilnowania, ginie trzyletni braciszek Diany – Bartek. To niewątpliwie prawdziwa tragedia, która dotknęła całą rodzinę. Diana ma ogromne poczucie winy, z którym zupełnie nie potrafi sobie poradzić. Jest rozbita, załamana. Nikt jej właściwie nie pomaga. Rodzice obwiniają ją za śmierć ich dziecka. W takich warunkach trudno dziewczynie dojść do siebie. A przecież ona także cierpi. Także tęskni za swoim małym braciszkiem. Brakuje jej rodziny, która się zupełnie od niej odwróciła. Jedyną istotą, która okazuje jej jakiekolwiek cieplejsze uczucia, jest pies, Ares.


Książka Igi Wiśniewskiej jest uboga w akcję, nie trzyma w napięciu, nie dzieje się tu nic nowego, przerażającego i zaskakującego. Jest za to mnóstwo emocji, które autorce udało się rzetelnie opisać. Nie można nie współczuć Dianie. Znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, która zupełnie zniszczyła jej młode lata. Jako jeszcze młoda i niedojrzała osoba nie potrafi sobie poradzić samodzielnie z takimi przeżyciami. Jest samotna. Z drugiej strony w książce o wiele mniej miejsca jest poświęcone rodzicom Diany, dlatego nie znamy dokładnie ich przeżyć. Trudno się postawić w miejscu takich ludzi, dlatego nie powinno się ich jednoznacznie oceniać.


„Pięć minut” jak na literaturę młodzieżową jest bardzo głęboka i przejmująca. Nie jest to kolejne love story, ale na pewno warta przeczytania pozycja.