Głównym bohaterem książki jest niedoszły historyk sztuki, który całe swoje życie poświęcił na poszukiwanie miłości. Przerodziło się to u niego w prawdziwą obsesję. W pewnym momencie spotkał prześliczną i bardzo młodą Pralinkę Pralinowicz. Jest to żywa kopia kobiety z obrazu Albrechta Durera.

Jest ona studentką psychologii. Jest to kobieta bardzo niepokojąca i tajemnicza. Posiada również bardzo duży talent literacki. Niedługo potem okazuje się, że burzliwy i pełen emocji związek nie ma szans na przetrwanie.

Znajomość z o 33 lata młodszą studentką, zdaniem Pilcha jest prawdziwym sukcesem dla mężczyzny. Wszystko to jednak nie wytrzymuje próby czasu, w związek wkrada się nuda, zazdrość, drobne kłamstwa, oszustwa, coraz większa chęć zachowania marginesu prywatności szczególnie ze strony kobiety. Całość związku ulega destrukcji. Autor z dobrze znaną ironią poddanie analizie odczucia zarówno starszego mężczyzny, jak i młodziutkie studentki. Powieść jest jak najbardziej na czasie. W końcu sporo jest obecnie takich właśnie związków dużo starszych mężczyzn z dużo młodszymi kobietami. Coś w tego typu relacjach jest niezwykle fascynującego. Pilch próbuje się dowiedzieć co to takiego jest.

Książka jest wypełniona treścią, choć nie jest ona zbyt długa. Nie jest to jedynie opowieść o związku, ale także studium samotności człowieka pragnącego doświadczyć prawdziwej, pełnej emocji miłości. To również smutna refleksja pisarza o przemijaniu, odchodzeniu , swojej chorobie, depresji i melancholii z myślami samobójczymi jako ewentualna ostateczność.