Pozwolę ci odejść” to trzymający w napięciu thriller. Dzięki temu, że jego autorka to była policjantka, a do tego matka, która straciła dziecko, cała powieść jest bardzo wiarygodna.

Pewnego zwykłego, spokojnego dnia dochodzi do tragicznego wypadku. Samochód potrąca pięcioletniego Jacoba. Chłopiec ginie na miejscu, a sprawca ucieka z miejsca wypadku. Świadkiem zdarzenia jest matka dziecka, której po tym zdarzeniu pozbierać się przyjdzie niezwykle trudno. Policja bada ślady, ale poszukiwania sprawcy do niczego nie prowadzą. Wkrótce sprawa zostaje zamknięta.

Jenna Gray to kobieta, której świat skończył się w chwili śmierci kilkuletniego synka. Aby pozbierać się po tym strasznym wypadku, kobieta postanawia uciec do małej wioski na walijskim wybrzeżu. Tam odcięta od świata stara się pozbierać myśli. Przeszłość nie daje jednak o sobie zapomnieć. Wracają nie tylko koszmary, ale także żywi ludzie będący częścią tamtych wydarzeń.

Sprawę wypadku Jacoba bada para policjantów: komisarz Ray Stevens oraz Kate Evans. Choć oficjalnie sprawa została zamknięta, oni postanawiają prowadzić swoje śledztwo w tajemnicy. Zdecydowanie przekraczają swoje prawa, ale oboje czują, że w tej sprawie coś nie gra.

„Pozwolę ci odejść” to bardzo specyficzna opowieść. Jej zakończenie zaskakuje. Autorka dużą uwagę przyłożyła do opisania emocji kobiety po stracie dziecka. Bazując na własnych doświadczeniach, mogła to zrobić w bardzo wiarygodny sposób. Zdecydowanie zyskała na tym sama powieść. Czyta się ja wyśmienicie. Jest przejmująca, bardzo wzruszająca. Nic tu nie jest jednak przesadzone. Wszystkie zdarzenia mogłyby spotkać każdego z nas. Nie jest to czcza fikcja literacka.

Trudno uwierzyć, ale powieść ta jest debiutem autorki. Trzeba przyznać, że można go uznać za debiut niezwykle udany.