Józef K. zostaje oskarżony bez podania jakiejkolwiek przyczyny. Jest to człowiek bez winy, który został wrzucony w machinę pewnego podstępu. Niewidzialna siła zaczyna niszczyć karierę i życie bankowca. O co tu jednak tak naprawdę chodzi? By to zrozumieć i odkryć trzeba bardzo dokładnie i ze zrozumieniem czytać arcydzieło Kafki. Można odkryć w tej lekturze niewyczerpane źródło sensów i bezsensów.

 

„Proces” to wieloznaczna książka dająca pole do wielu interpretacji. Bardzo trudno jednak będzie przebić się tu przez warstwę absurdu, który stworzyć Kafka. Trzeba mocno się skupić, aby móc tego dokonać. Kafka przenosi odbiorcę w rzeczywistość przypominającą senną ułudę – rodem z koszmaru. Towarzyszy w zmaganiach Józefa K., któremu zostały przypisane cechy bohatera tragicznego. Prowadzi on nierówną walkę z władzą, której nie chce się podporządkować. W batalii o udowodnienie niewinności jest od samego początku skazany na porażkę. Cokolwiek nie powie, czegokolwiek nie zrobi i tak nie zmieni to już jego losu, co jest w tym najbardziej tragiczne.

 

Przy pierwszym czytaniu, wiele osób odbiera książka w bardzo dosłowny sposób. Zupełnie niepotrzebnie. Zresztą, nie jest to nawet wskazane. Czytając po raz kolejny „Proces” można zobaczyć warstwy egzystencjalne, a nawet i polityczne książki. Każdy może ją interpretować jak chce. Wszystko zależy od tego, czego będziemy w stanie się tutaj doszukać. Zdecydowanie, warto po te książkę sięgnąć jeszcze raz za kilka lat. Wtedy można będzie przekonać się co tak naprawdę przyniesie.