Akcja powieści „Przeminęło z wiatrem” rozgrywa się w 1891 roku w trakcie wojny secesyjnej. To czas, w którym Ameryka przechodziła głębokie przemiany wewnętrzne, które na zawsze zmieniły jej obraz. Świat Południa, wielkich plantacji, możnych panów i czarnoskórych niewolników odchodzi w zapomnienie. Dotychczas znany świat jest pochłaniany przez przemysł, który owładnął całą rzeczywistość. Scarlett O’Harra, córka zamożnego plantatora bawełny z Georgii, ma zaledwie 16 lat, ale jest pełna dumy i energii. Jej upór zdaje się nie znać granic. Kiedy jej ukochany Ashley Wilkes zaręcza się z inną kobietą, dziewczyna na złość jemu postanawia wyjść na mąż za jej brata. Jej małżeństwo jednak nie trwało długo ze względu na śmierć męża. Od tej pory Scarlett będzie musiała sama borykać się z rzeczywistością, w jakiej się znalazła.

 

Czytanie tej powieści jest dołujące. Głównie dlatego, że uświadamiamy sobie, że we współczesnym świecie nie ma już takich mężczyzn. Nie ma już takich miłości. I co gorsza, nawet nie ma już takich książek, które mogłyby nas tak pochłonąć bez reszty. „Przeminęło z wiatrem” to arcydzieło, które powinien przeczytać każdy. Jest to powieść, która pokazuje to, co w życiu jest najważniejsze. Miłość, przyjaźń – wszystko to jest wystawiane na próbę. Pokazane są trudne losy bohaterów, którzy musza borykać się z rzeczywistością w dążeniu do ustalonych celów i pragnień. Nie wszystkie jednak udaje się im zrealizować. Tak jak w życiu. W końcu nie wszystko jest dane raz na zawsze. O wszystko trzeba walczyć.