Recenzja” jest jedną z dziwniejszych powieści Deana Koontza znanego przecież z mrocznych i trzymających w napięciu thrillerów.

Cullen Greenwich to poczytny pisarz, którego książki szybko stają się bestsellerami. Wiedzie spokojne, wręcz idylliczne życie u boku żony Penny oraz genialnego syna Milo. Wszystko się jednak zmienia, gdy jeden z szanowanych krytyków literackich tworzy nie dość, że bardzo niepochlebną, to jeszcze zupełnie mijającą się z faktami opinię na temat nowej książki Cullena. Choć wszyscy namawiają pisarza, aby ten zupełnie się nie przejmował zaledwie jedną negatywną opinią, to ten postanawia choć raz zobaczyć ekscentrycznego krytyka. Ich spotkanie nie przebiega zbyt pomyślnie. Waxx, bo takie nazwisko posiada ów krytyk, mówi tylko jedno słowo: „zguba”.

Od tego momentu zdarzenia następują po sobie bardzo szybko. Szalony krytyk ewidentnie postanawia zabić pisarza i jego rodzinę. Ich dom wylatuje w powietrze, oni muszą uciekać, ukrywać się. Waxx cały czas ich śledzi. Okazuje się jednak, że nie jest sam, że należy do jakiejś ogromnej organizacji posiadającej szerokie wpływy. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego pisarz z rodziną jest tak bezlitośnie ścigany? Czy naprawdę ta książka była tak zła, że trzeba za nią zabić?

Trzeba przyznać, że „Recenzja” to powieść ogromnie zaskakująca. Bardzo trudno odgadnąć motywacje Waxxa i to, kim on tak naprawdę jest. Do tego dochodzi mnóstwo tajemniczych wątków związanych z rodziną Greenwichów. Cullen to pisarz o dobrym sercu, zwyczajny człowiek o tragicznej jednak przeszłości. Jego żona Penny to córka miłośników survivalu i mocnych wrażeń. Wychowała się w towarzystwie materiałów wybuchowych i mniej lub bardziej legalnej broni. Sześcioletni Milo jest chyba najdziwniejszy ze wszystkich. To mały geniusz, który stworzył pieprzniczkę i solniczkę do cofania czasu. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze ich pies – Lassie – który potrafi się teleportować. To prawdziwie wybuchowa mieszanka.

Recenzję” warto przeczytać. Jest niezwykle wciągająca i zaskakująca pod każdym względem. Trudno nie odnieść wrażenia, że autor pisał ją nieco z przymrużeniem oka.