Sama się prosiła” to powieść poruszająca bardzo ważny temat, jakim jest gwałt. Autorka skupiła się na tym, jak czuje się kobieta po tak traumatycznym wydarzeniu i jak często traktuje ją otoczenie.

Emma O’Donovan jest jedną z najpopularniejszych dziewczyn w szkole. Jest znana, lubiana, otacza się dużym kręgiem znajomych. Skupia się przede wszystkim na swoim wyglądzie i swoich przyjemnościach. Na jednej z imprez wydarza się jednak coś bardzo złego. Rodzice znajdują dziewczynę porzuconą jak śmieć, brudną, zdezorientowaną, poparzoną i poranioną. Emma nic zupełnie nie pamięta, nie wie, co się wydarzyło. Z dnia na dzień jednak wszyscy w szkole przestają się do niej odzywać, nikt nie odpowiada na jej sms-y, starzy znajomi się od niej odwracają. W sieci pojawiają się straszne zdjęcia, na których jest dziewczyna.

Emma została zgwałcona, ale według opinii publicznej sama się o to prosiła. Mnóstwo osób uważa, że swoim zachowaniem i strojem sprowokowała gwałciciela. Całe miasteczko żyje krzywdą dziewczyny, ale nikt nie staje po jej stronie. To może się wydawać absurdalne, ale to sprawca został potraktowany jak ofiara. Choć powieść jest tylko literacką fikcją, to takie rzeczy zdarzają się bardzo często. Niestety w XXI wieku wciąż panuje w niektórych sferach przekonanie, że kobieta sama jest sobie winna, że sama sprowokowała gwałciciela. Zaskakuje fakt, że dla tak wielu osób słowo „nie” jest tak niejasne.

Choć „Sama się prosiła” pod względem literackim nie jest powieścią najwyższych lotów, to jest niezwykle ważna i mądra z punktu widzenia przesłania.