Michel Bussi to jeden z najpopularniejszych pisarzy francuskich. Swoją bardzo oryginalną i ciekawą powieścią „Samolot bez niej” w pełni udowodnił, że na swoją sławę zasługuje. To opowieść niesamowicie zagadkowa, której zakończenia zupełnie nie da się przewidzieć.

W grudniu 1980 roku w górach na granicy szwajcarsko-francuskiej rozbija się samolot rejsu Paryż-Stambuł. Na miejscu ginie 168 pasażerów. Przy życiu, co można uważać za prawdziwy cud, pozostaje około trzymiesięczna dziewczynka. W tym momencie pojawiają się problemy. Jak się okazuje, samolotem podróżowały dwie rodziny z córką w podobnym wieku. Jedna z tych rodzin to biedni handlarze fast-foodów. Drugą natomiast rodziną są właściciele ogromnej fortuny. O maleńkie dziecko upominają się jedni i drudzy dziadkowie. Nie ma jednak absolutnie żadnych szans na potwierdzenie tożsamości dziecka. Ostateczna decyzja pozostaje w gestii sądu. Ten decyduje, że dziewczynką jest Emilie Vitral, czyli wnuczka biedniejszych z dziadków. Ogromnie bogata babcia – Mathilde de Carville wynajmuje jednak prywatnego detektywa. Ten śledzi dziewczynkę, bada ją z najróżniejszych stron przez 18 lat. Gdy Emilie osiąga pełnoletność, detektyw w tajemniczy sposób umiera, a w ręce dziewczyny trafia zeszyt z notatkami z jego wieloletnich badań. W ten sposób czytelnik wchodzi w szczegóły bardzo trudnego śledztwa, w którym aż roi się od zagadek.

Samolot bez niej” to książka pełna tajemnic tak trudnych do rozwikłania, że wprost trudno wyjść z podziwu nad pomysłowością autora. Na praktycznie każdej stronie pojawiają się nowe fakty, a przede wszystkim coraz więcej pytań, na które próżno szukać odpowiedzi. To sprawia, że od lektury naprawdę trudno się oderwać. „Samolot bez niej” to powieść zaskakująca, idealna dla osób lubiących tak zawiłe zagadki.